Dlaczego tak trudno założyć spółkę?

I bynajmniej nie chodzi mi tu o kwestie formalno-prawne, nad którymi skupiałem się przez ostatnie 4 lata pracy na moim blogu. Po długiej (blisko trzymiesięcznej) przerwie wracam do blogowania o spółkach, ale będę się to starał robić teraz bardziej przez pryzmat psychologii niż prawa. Rozpocznę od pojęcia z teorii gier pod nazwą równowaga Nasha by pokazać Wam, dlaczego ludzie wolą stabilną bylejakość (np. na etacie) niż pełną ekscytacji podróż w nieznane (np. tworząc startup). Zapraszam…

Wyobraźmy sobie, że dwoje informatyków – Marek i Jarek – postanawia połączyć siły i założyć własną firmę. Mają dość pracy na etacie – w prawdzie zarabiają bardzo dużo i mają sporo benefitów, ale czują, że życie wycieka im między palcami. Korporacje, w których pracują eksploatują ich zgodnie z najnowocześniejszymi trendami a więc w taki sposób by zmaksymalizować swoje zyski. Pracownik nie jest podstawowym elementem maszyny – jest nim stanowisko. Korporacja nie potrzebuje Andrzeja czy Beaty tylko „javowca” albo „back-endowca”. To stanowiska są konieczne do wykonania zadania dla klienta a nie pracownicy – choć rzecz jasna owe stanowiska tymi pracownikami muszą być obsadzone, żeby maszyneria mogła działać. Innymi słowy – zarówno Marek jak i Jarek są zmęczeni na tyle by po pracy w korpo oddawać się co najwyżej oglądaniu seriali.

Cały czas jednak marzą. Marzą o tym, że będą zmieniać świat, że dzięki swojej ogromnej wiedzy, umiejętnościom i zdolności kreatywnego rozwiązywania problemów, są w stanie obsługiwać zlecenia klientów znacznie bardziej efektywnie odciskając na swoich pracach indywidualne piętno, które będzie wytyczało nowe standardy dla kolejnych pokoleń. Proces marzenia to proces idealizowania. W marzeniach własny biznes to absolutne przeciwieństwo korpo – wszystko co złe w korpo „na swoim” jest dobre. Nie ma zawiści, problemów, brudnych gierek, jest sielanka…

Marzą, ale nic z tym nie robią, nie działają! Dlaczego? Z dwóch powodów.

Powód pierwszy – równowaga Nasha. Jak to działa?

nash-01b

Powyższa infografika ilustruje tylko kwestie wynagrodzenia (polecam rozpisać to sobie samemu dla czasu), ale już i tak gołym okiem widać, że najbardziej opłaca się wybrać firmę – wtedy zarówno Marek jak i Jarek będą zarabiać po 50k (np. PLNów). Oczywiście od razu należy zrobić pewne istotne założenie – taki zarobek nie pojawi się na drugi dzień po zarejestrowaniu spółki – ale inwestując porównywalną do etatu ilość czasu pracy i energii jest jak najbardziej realny w okresie 2 – 5 lat od rejestracji.  Również 10k na etacie nie dostaje się od razu. Należy więc przyjąć, że powyższa tabela obrazuje stan równowagi czy to na etacie czy we własnej firmie. W takim ujęciu obraz staje się już łatwiejszy do percepcji – bo przecież zarówno szef Marka jak i Jarka zarabiają znacznie więcej od nich i to nikogo nie dziwi.

A więc czarne pole (prawy dół) to wybór oczywisty. No to dlaczego większość (znakomita większość) wybiera białe pole (lewa góra)? Prześledźmy rozumowanie Marka. Ma dwie opcje 1) założyć własną firmę, 2) pracować na etacie. Pomijając zastrzeżenie z akapitu powyżej czyli zmienną czasu koniecznego do osiągnięcia stabilnych przychodów z firmy, powinien wybrać opcję 1, bo będzie na niej zarabiał 5x więcej niż obecnie. Ale, zdarzy się tak tylko wtedy kiedy i Jarek wybierze opcję 1. Jeśli Jarek nie wybierze opcji 1 tylko 2, Marek straci – będzie zarabiał 5x mniej niż na etacie. Dlaczego. Bo choć razem założą firmę Marek nie będzie miał alternatywy, którą będzie miał Jarek. Nawet jeśli Jarek będzie się przykładał do pracy we wspólnej firmie z Markiem i tak będzie dzielił swój czas i energię między firmę a etat. A ta świadomość w Marku będzie powodowała, że nie przyłoży on się do rozwoju wspólnej firmy tak bardzo jakby mógł wiedząc, że jego wspólnik jest w podobnej do niego sytuacji. I choć jest to zupełnie nieracjonalne, chyba każdy rozumie, że dokładnie tak działa psychika. Innymi słowy jeśli Marek wybierze opcję 1 naraża się na straty wynikające z wyboru przez Jarka opcji 2. Podobnie będzie myślał Jarek.

W ten sposób – paradoksalnie – choć wybór opcji 1 jest wyborem optymalnym, obydwoje wybiorą opcję 2, która jest właśnie punktem równowagi Nasha. Żeby to lepiej zrozumieć rozbijmy rozumowanie obydwu chłopaków na składowe. Dla Marka wybierającego opcję 2 (etat) mogą zajść dwa zdarzenia: 1) Jarek Wybierze firmę, 2) Jarek wybierze etat. Jeśli Jarek wybierze firmę dla Marka oznacza to wzrost wynagrodzenia o 2k (ze wspólnej firmy) – czyli Marek wybierając opcję etat wybrał dla siebie korzystnie. Jeśli natomiast Jarek również wybierze opcję etat dla Marka będzie to rozwiązanie korzystne bo utrzyma status quo. Sprawdźmy teraz co się stanie jeśli Marek wybierze opcję 1 (firma). Jeśli Jarek wybierze również firmę to Marek zyska, ale jeśli Jarek wybierze etat Marek straci! Innymi słowy Marek wybierając etat może albo zyskać albo utrzymać to co ma, a wybierając firmę, może albo zyskać albo stracić. Już rozumiecie dlaczego tak trudno założyć spółkę?

Powód drugi – kompetencje. Sam fakt, że ktoś ma świetny pomysł na biznes, czy nawet świetnie się dogaduje z partnerem (czy partnerami – bo powyższą macierz można rozbić na większą ilość wspólników!) nie jest wystarczający do tego by biznes zaczął działać. Innymi słowy pomysł i relacja to warunek konieczny, ale niewystarczający. Drugą przeszkodą psychologiczną jest więc właśnie błędne założenie, że skoro zakłada się firmę to trzeba nią zarządzać. To trochę tak jakby zakładając szpital trzeba było umieć przeprowadzać operacje na otwartym sercu. Zakładanie firmy to proces doboru z rynku kompetencji, których się samemu nie posiada, a które są konieczne do zaistnienia biznesu. I choć wielu właścicieli nowo-powstałych firm rozumie, że trzeba zatrudniać mało, któremu (z doświadczenia wiem, że prawie żadnemu :P) nie przychodzi do głowy zatrudnianie managera – kogoś kto poprowadzi jego biznes. W najlepszym razie kierują firmą z tylnego siedzenia, i po prostu trochę później wypadają z trasy kończąc katastrofą na zboczu góry – w drodze na jej szczyt.

Rozwiązanie. Oczywiście nie mogę zostawić tego wpisu w tak pesymistycznym wydźwięku :). Jeśli chodzi o równowagę NASHA musimy sobie zdawać sprawę z jednej bardzo ważnej oczywistości. Zakładamy firmę z kimś nie po to żeby w razie czego ten ktoś też odpowiadał za niepowodzenia – tylko po to by uzyskać efekt synergii. Zbudowanie funkcjonalnego ładu korporacyjnego (jak to się ładnie nazywa), to podstawowe zadanie przy zakładaniu spółki! I nie chodzi o to by wziąć taki ład ze wzorca (np. z systemu S24) w nadziei, że wszystko się „jakoś ułoży w działaniu”, tylko należy go bardzo starannie przygotować a dopiero na jego podstawie opracować umowę spółki – nigdy odwrotnie – no chyba, że szukamy pomysłu na to jak zostać bankrutem i szybko pozbyć się przyjaciół :). Innymi słowy na tym (najważniejszym) etapie budowania spółki określamy szczegółowo co każdy ze wspólników wnosi do spółki (wiedza, kontakty, kapitał, etc.) oraz w jakim zakresie (ile godzin tygodniowo, ile kapitału, ile leadów) będzie mógł wnosić na etapie jego rozwoju. Teoretycznie można to zrobić samemu – tak samo jak samemu można zaprojektować własny dom 😉

Po czterech latach pisania tego bloga, i ponad 11 latach doświadczenia ze spółkami z o.o. nadszedł czas bym i ja zaczął monetyzować swoją wiedzę i doświadczenie. Przez ostatnie dwa lata wspólnie z Przyjaciółmi udało mi się zbudować dla Was zespół ekspertów (wciąż rozbudowywany) – jeśli więc ktoś z Was zamierza właśnie przejść z białej ćwiartki do czarnej – zachęcamy do kontaktu – konrad@brainode.pl +48 787 645 746.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *