doganianie Europy

Już dawno nosiłem się z zamiarem poruszenia na blogu drażliwej kwestii „doganiania Europy”, a tu dziś patrzę i bach – wywiad z prof. Gomułką w Wirtualnej Polsce na tenże właśnie temat. Z artykułu, upraszczając, wyłania się jedna rada – by przyrost naszego PKB był szybszy niż PKB tej części Europy, którą chcemy doganiać. Logiczne, ale..

… nieprawdziwe. Nie jest ani demagogią, ani teorią spiskową fakt, że dzisiejszy podział bogactwa na świecie wygląda tak, że kilka procent najbogatszych ludzi na świecie ma więcej (pieniędzy) niż wszyscy pozostali ludzie razem wzięci. Co to oznacza? W kontekście „doganiania”, nie mniej nie więcej tylko tyle, że o światowej gospodarce w praktyce decyduje kilka korporacji (czy może raczej „konglomeratów finansowo-produkcyjno-handlowych”, ale nie nazewnictwo jest tu najważniejsze). Innymi słowy trudno przyjąć, że świat rządzi się zasadami gospodarki rynkowej. Nie rządzi się! Rządzi się natomiast zasadami protekcjonistyczno-lobbystycznymi. Innymi słowy każda firma, każdy przedsiębiorca w światowym systemie gospodarczym ma taką samą pozycję jak klient kasyna. Oczywiście zabawa jest przednia, drinki doskonałe, kobiety piękne, a jedzenie wykwintne, ale o żadnym doganianiu nie może tu być mowy. Opowiadanie o tym, że polska gospodarka dogania europejską to tak jakby mówić, że hazardzista wygrywa z kasynem. Nie wygrywa! Kasyno wygrywa zawsze – to podstawowa zasada każdego kasyna.

Wracając do doganiania. Zasady owego doganiania zostały ustalone i są twardo i rygorystycznie pilnowane przez „kasyno”, czyli przez owych kilka konglomeratów, z siedzibami w owych „rozwiniętych krajach europejskich”. Na naszej części planszy nie ma zbyt wielu naszych pionków (firm) – są za to pionki konglomeratów: Biedronka, Mediamakrt, Fiat, Orange, BP, AcelorMittal, Lidl – to tylko kilka przykładów z rankingu 20 największych firm w Polsce – żadna z nich nie jest polska. Innymi słowy kiedy polski pracownik ciężko pracuje (pomijam kwestię czy za godziwą wypłatę) nie wypracowuje zysku dla Polski! Nieważne, czy to dobrze czy to źle, bo choć to wpis polityczny, to nie o tym chciałem mówić. Ważne jest to, że w tej grze „im szybciej biegniemy, tym bardziej stoimy w miejscu”.

Co więc możemy zrobić? Po pierwsze wyjść z kasyna. Rozstać się z drinkami i pełnymi przepychu wnętrzami i zacząć budować prawdziwą gospodarkę. Gospodarkę opartą na dwóch filarach: popycie wewnętrznym (konsumpcji) oraz eksporcie wysokich technologii. Jeśli nam się to uda, w niedługim czasie sami zbudujemy „kasyno”, w którym będą chcieli grać przedstawiciele „rozwiniętej Europy”.

Macie inne zdanie? Napiszcie w komentarzu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *