4 Lip

Jak powstawał drugi najbardziej ulubiony HUB informatyków?

(2)

8 grudnia 2013 roku napisałem o szalonej idei stworzenia platformy dla freelancerów IT (tutaj). Szalonej bo zakładającej, wbrew pokutującym schematom, że ludzie mają naturalną skłonność do działania, że nie oczekują stabilizacji tylko ruchu, że chcą zmieniać świat, że potrafią znaleźć motywację w sobie jeśli robią to w co wierzą. Minęło sporo czasu i o to mamy ITHUB sp. z o.o. w organizacji.

Idea. Była krystalicznie czysta. Wiedzieliśmy co chcemy osiągnąć – jaki jest cel – ale zupełnie nie mieliśmy pojęcia jak tam dotrzeć. Trochę tak jak ten starożytny wódz kartagiński, który nie mając uploadu do google maps stwierdził – „Albo znajdziemy drogę, albo sami ją wytyczymy” – nie znaleźliśmy. Bo nie było. Więc wytyczyliśmy. Spotykaliśmy się z wieloma ludźmi. Ambitnymi. Inteligentnymi. Doświadczonymi. Dużo rozmawialiśmy. Dzieliliśmy się opiniami i spostrzeżeniami. Znając azymut i mając mnóstwo energii i determinacji wiedzieliśmy, że wcześniej czy później tam dotrzemy.

Ideą było to by obcy ludzie, specjaliści w swoich dziedzinach, stworzyli firmę, która będzie ich reprezentować w ich indywidualnych projektach oraz dawać wsparcie przy tych większych. Siła z różnorodności i współdziałania. Nie na rzecz podmiotów trzecich tylko na własnych rachunek – jako udziałowiec spółki z o.o.

Droga. Spotkania. Rozmowy. Pomysły. Testowanie. Część osób była od początku. Część odeszła, a potem wróciła. Część całkiem odeszła. Część przyszła później. W tym tyglu przewinęło się kilkadziesiąt najtęższych mózgów współczesnego IT (świadoma przesada) i okolic. Mnóstwo świetnie spędzonego czasu w różnych konfiguracjach mogłoby być celem samym w sobie. Każdy angażował się na tyle na ile mógł, na ile pozwalał mu czas i liczne obowiązki, ale dawał z siebie maxa. Spotykaliśmy się w salach coworkignowych (komfort pracy), ale także w różnych knajpkach i restauracjach – co było najbliżej.

Problemy. Pierwszy i najważniejszy to „katalog dobrych praktyk”. Trochę to dziwne, żeby stwarzać taki dokument przed podjęciem jakiejkolwiek praktyki, ale dał on nam wytyczne – stał się naszym kodeksem, zbiorem zasad jakimi będziemy się kierować w działaniu. Rozwiązał problem zaufania i pozwolił pójść dalej. Kolejnym problemem był skład osobowy. Czym się kierować? Kompetencjami czy zaangażowaniem? Znaleźliśmy złoty środek – mamy jedno i drugie. Następnie trzeba było rozwiązać kwestię rozliczeń – w spółce z o.o. – nie ma nic „za darmo” (poza „zwykłym zarządem” :)) – wypracowaliśmy pionierski model na miarę „zatrudnienia XXI wieku”. Pojawiły się również, a jakże, problemy komunikacyjne. 11 osób, z których de facto 9 ma status „aktywnych działaczy”, a 2 „mało-uczestniczących obserwatorów” to ogromne wyzwanie logistyczne. Jak nie przegadać? Nie zasypać wszystkich spamem? A równocześnie nie zniechęcić do dzielenia się opiniami i nie tłamsić zaangażowania? Szefowa marketingu wraz ze specami od webu – wynaleźli rozwiązanie. W ogóle – taki HUB – wynajduje rozwiązania dla problemów, którym nikt (znów wyolbrzymiam) jeszcze nie stawił czoła. Jeśli to nie jest innowacja, to nie wiem co mogło by nią być :). Przed nami cała masa fascynujących problemów. Oby więcej i więcej! Jak najwięcej!

Bariera. Ale jest też i bariera. Siedzi w każdym z nas i wynika z naszego podejścia do życia. Wynika z tego jak zostaliśmy wychowani i jak sami się wychowywaliśmy uczestnicząc w grze o nazwie kariera. Dobre przedszkole, dobra podstawówka, (…), dobre studia, dobra praca. To wszystko jest dobre! I to trzeba sobie jasno powiedzieć! Nie ma co ukrywać, że dobre studia nie są złe! Ale… to wszystko wywołuje w nas (ludziach generalnie) przyzwyczajenie, że ktoś myśli i decyduje za nas – „wszak skoro wykładowca tak powiedział”, „skoro szef tak mówi”. A teraz co? Sami jesteśmy szefami! I właścicielami! I to właśnie ta samodzielność jest barierą, z którą każdy mierzy się sam podług własnych możliwości, ale przy wsparciu pozostałych, którzy idą razem z nim w tym samym kierunku. Psychologicznie to w sumie jest to najfajniejszy (dla mnie :)) temat. A możliwość obserwacji i uczenia się największą korzyścią osobistą z uczestnictwa w tym mega-fajnym projekcie.

Przyszłość. Jest jasne, że jest, i że jest jasna. To wszystko co wiem, na ten moment. No może jeszcze poza tym, że teamy projektowe działają pełną parą, nad marketingiem, identyfikacją korporacyjną, nad sprawami formalnymi, nad zarządzaniem, nad procesowaniem pierwszych klientów i wdrażaniem pierwszych projektów wewnętrznych. A spółka jeszcze nie ma tygodnia i wciąż jest w organizacji 🙂

Dziś wyjątkowo poproszę Was o hejt, ale taki konstruktywny – dołóżcie należytej staranności i pokarzcie, że nam się nie uda i dlaczego – będę wdzięczny 🙂

A i jeszcze jedno 🙂 – nawiązanie do nagłówka wpisu – wiecie jaki jest ten pierwszy ulubiony HUB?

 

Categories: firma

Leave us a reply

Comments (2)

  • Kacper 15 Lip

    Hej,

    Hejtować nie będę, bo mam nadzieję, że wypali 🙂 Czekam z niecierpliwością na update’y dot. Hub’a – świetna inicjatywa.

    P. S. Trafiłem tu dosyć przypadkowo, ale na pewno będę wracał. Bardzo dobry – rzeczowy blog. Gratuluję!

    Reply
  • kszczypczyk 15 Lip

    Witaj, bardzo dziękuję za miłe słowa 🙂 – super pomysł z tymi update’ami 🙂 postaram się dodawać na bieżąco i regularnie 🙂

    Reply
to-top