JAŚ MELA – czyli historia pewnego transformatora

Koledzy zapomnieli dodać,że mela w wieku cielęcym (14) wlazł do transformatora trafo w celach jego uszkodzenia i prąd go popieścił tak, że nie ma rączek i nóżki. Wytoczył proces enerdze jakby to że tam wlazł to była ich wina i wygrał 230 000 zł odszkodowania. Potem nagonka TVN zrobiła z niego pefron-gwiazdę i Kamiński zabrał go za rączkę na biegun (nie powiedzieli tylko czy + czy – ) teraz siedzi w fundacji i za pieniądze „na dzieci” jeździ po całym świecie.” – takimi słowami jeden z Internautów streścił historię chłopca, który ładnych parę lat temu przeżył ogromną tragedię i zamiast siedzieć przed komputerem i „hejtować” wszystko wokół, z pomocą rodziców walczył o sprawiedliwość, a kiedy wygrał, pieniądze i swój czas przeznaczył na pomoc innym.

Kiedy parę dni temu, na wykopie przeczytałem felieton Yzil93 pod tytułem „Jaś Mela – sztuczna legenda” (źródło: http://www.wykop.pl/ramka/1708044/jas-mela-sztuczna-legenda/) zacząłem się zastanawiać czy to aby nie „sprytna promocja” filmu „Mój biegun”. W końcu, jak to mawiali w Hollywood – „nie ważne co mówią, byleby nie przekręcali nazwiska”. W drugim czytaniu odkryłem jednak, że de facto mamy do czynienia z ubraną w gładkie słówka zawiścią – sprowadzająca się do motta – „my musimy tyrać, a on naciągnął Firmę Energetyczną na kasę i jeszcze został celebrytą”. Z artykułu Yzil93 dowiadujemy się, że sąd w wyroku 25% winy za uszczerbek na zdrowiu przypisał Jasiowi Meli. I właśnie to budzi największe kontrowersje…

„Zazdrośnicy” chcieliby by to nie było 25% tylko 100% – w końcu „sam wlazł” i dodatkowo „miał złe intencje”. Argumentują, za sądem, że „dziecko w tym wieku jest już zdolne do oceny konsekwencji swoich zachowań” i wyciągają z tego wniosek, że skoro są zdolne to powinny te wnioski wyciągać. Czysta demagogia! Gdyby jednak przyjąć ten tok rozumowania w skali globalnej (uogólnić go na inne sytuacje) musielibyśmy przyznać, że dziewczynka zwabiona przez pedofila obietnicą zakupu sukienki, również mogła przewidzieć konsekwencje swojego zachowania, a więc (per analogiam) jej udział w zbrodni pedofilskiej to 25%. Być może nawet udało by się wybronić takiego pedofila tym, że to „ona go skusiła” – swoją drogą, media donoszą, że niektóre środowiska w Polsce przyjęły już taką linię obrony dla pedofilów w swoich szeregach. Skoro dzieci (młodzież) ma wystarczające zdolności do przewidywania konsekwencji swoich czynów, to powinni mieć aktywne prawa wyborcze i zasiadać w parlamencie – wszak, wielu tam zasiadających polityków, zdaje się być pozbawiona zdolności przewidywania konsekwencji własnych czynów. Należało by również rozważyć dopuszczenie nastolatków do niektórych zawodów wymagających zdolności przewidywania konsekwencji. Trąci absurdem? Powinno!

To, że dziecko ma pewne umiejętności i zdolności, nie znaczy, że zawsze i w każdych okolicznościach będzie w stanie z nich należycie korzystać. Umysł nastolatka, wzburzony hormonami, próbujący ogarnąć wszystko co dzieje się dookoła nie zawsze działa tak jakby tego oczekiwali dorośli. Oczywiście nie oznacza to, że dziecko powinno zostać bezkarne! Pobicie, zabójstwo, kradzież – to sytuacje, na tyle wyraziste i jednoznaczne, że zasłanianie się hormonami, dorastaniem, czy „byciem dzieckiem” jest po prostu śmieszne. Musimy rozgraniczyć dwie kategorie zdarzeń.

Pierwsze to te jasno wyrażone, proste percepcyjnie i analitycznie. Jak zrobienie krzywdy komuś lub sobie, zabór przedmiotu będącego cudzą własnością itp. Dzieci przecież nie robią sobie krzywdy specjalnie – nie wkładają sobie palców do oczu by je wyłupić, nie gryzą do krwi własnych kończyn, nie uderzają z rozpędu główkami w twarde przedmioty. Choć mają pełne możliwości to podejmowania takich aktywności. Nie robią tego, bo są to sytuacje proste percepcyjnie, nie wymagające skomplikowanych procesów myślowych. Analogicznie, żadne zdrowe dziecko nie wyrządzi krzywdy drugiemu tak samo jak nie wyrządza jej sobie.

Mamy jednak i drugą kategorie zdarzeń. Są to zdarzenia, które nie są proste percepcyjnie, które wymagają bardziej abstrakcyjnego myślenia, przewidywania wielu różnorodnych scenariuszy. Taką zdolność mają osoby dorosłe, których mózgi są już w pełni rozwinięte. Mowa tutaj na przykład, o owym nieszczęsnym transformatorze. Transformator ów był „tam od zawsze”, dzieci bawiły się w jego pobliżu, być może nawet próbowały się do niego dostać. Był jednak dobrze zabezpieczony. Ponadto, sam z siebie nie sprawiał wrażenia „przedmiotu zagrażającego”, nie był gorący, ani ostry, nie miał zębów, nie wydawał przeraźliwych dźwięków. Automatycznie był percypowany jako „obiekt bezpieczny”, podobnie jak wiele innych wokół niego. Niestety, tamtego feralnego dnia, był otwarty – niezabezpieczony. A skoro tak, prostym i logicznym wnioskiem było, że nie stanowi zagrożenia. Można więc „bezpiecznie do niego wejść”. Nawet gdyby założyć, że 13-to czy 14-to latek już sporo wie o elektryczności i o urządzeniach elektrycznych nie uprawnia to do wnioskowania, że miał obowiązek uznać otwarty (niezabezpieczony) transformator za urządzenie niebezpieczne. Wszak gdyby było niebezpieczne – powinno być zabezpieczone! Takiej logiki należy wymagać od nastolatka.

Gdyby przyjąć, pogląd odwrotny, nie byłoby potrzeby zabezpieczania transformatorów w ogóle! No bo po co, skoro wiadomo, że są to urządzenia niebezpieczne, i każdy kto tam wlezie dozna uszczerbku na zdrowiu. Odpowiedzialność z właściciela transformatora zostałaby przerzucona na „włażących do niego” – „skoro wlazłeś to twoja wina”. Należy również, w tym miejscu, zauważyć, że transformatory nie są zabezpieczone tak starannie by nie włamał się tam dorosły. Jeśli dorosły bardzo by się chciał tam włamać, zorganizowałby specjalne narzędzia, opracował plan, i bez większego trudu dostałby się do zabezpieczonego transformatora. Dzieci się jakoś nie włamują! Nie przełamują zabezpieczeń, które dla dorosłego nie są wielką przeszkodą. Nie robią tego bo nie mają wystarczających zdolności do tego by taką akcję zaplanować i przeprowadzić! To kolejny niepodważalny argument w tej dyskusji!

No dobra, skoro nie możemy przypisać winy (nawet w tych 25%!!!) dziecku, to może przypiszmy ją rodzicom? W końcu mają obowiązek dbać o własne dzieci, które jeszcze nie mają wystarczających umiejętności by należycie zadbać o siebie. Czyli, rodzic powinien codziennie zrobić szczegółowy obchód placu zabaw i okolicznych przedmiotów, dokonać inspekcji i po wydaniu pozytywnej opinii wypuścić dziecko. Na pewno nie zaszkodziłoby! Ale z drugiej strony, rodzice kupując mieszkanie na osiedlu, ponosząc opłaty i płacąc podatki na rzecz instytucji mających dbać o bezpieczeństwo, mają prawo zakładać, że wszelkie niebezpieczne urządzenia są odpowiednio zabezpieczone, a opłacane z podatków instytucje należycie oto dbają. Można się sprzeczać, z tym czy państwo powinno gwarantować obywatelom aż tak daleką ingerencję w sprawy bezpieczeństwa osobistego, ale póki co, stosownymi ustawami i rozporządzeniami, takie bezpieczeństwo gwarantuje, więc musi się z tych obowiązków wywiązywać. A skoro tak, rodzicom Jasia Meli, podobnie jak jemu nie można było przypisać odpowiedzialności za zdarzenie, nawet w tych 25%! Pozostaje więc, kwestia odpowiedzialności po stronie właściciela transformatora. To on czerpie z nich pożytki i pobiera opłaty między innymi na właściwe zabezpieczenie owego transformatora i to w szczególności przed dziećmi – czyli ludźmi, którzy w odróżnieniu do dorosłych nie potrafią skutecznie zaplanować i przeprowadzić akcji „włamania się do transformatora”. Ergo, ponosi pełną odpowiedzialność.

Mam nadzieję, że ten mój „prawno-psychologiczny” wywód nie pozostawił wątpliwości w niniejszej sprawie, ale jeśli tak – to bardzo zapraszam do dyskusji.

12 myśli nt. „JAŚ MELA – czyli historia pewnego transformatora

  1. Bez sensu Twój prawno-psychologiczny wywód. Jak mozesz porownywac zachowanie pedofilskie do tej sprawy. Wine tutaj ponosi głupota chłopaka, dlatego nie rozumiem dlaczego ktokolwiek jest mu cokolwiek winien [albo raczej był].

  2. a zechciałbyś rozbudować swoją konstruktywną krytykę o jakieś argumenty? dlaczego winę ponosi chłopak? – bo był głupi? – być może – ale to akurat cecha charakterystyczna tego wieku (13, 14 lat) stąd stosowne regulacje w prawie

  3. Jest to niepedagogiczne aby za włamanie do transformatora dostawać odszkodoawanie, na czy niby polegała wina Energii? Ktoś dobrze pokierował całą sprawą, pewnie jakiś prawnik się nieźle obłowił. Jak by to trafiło na zaniedbanego cichego chłopaka ze wsi to na całe życie został by łobuzem a nie bogatym celebrytą.

    • witaj 🙂
      to nie było włamanie – transformator był niezabezpieczony = otwarty; to trochę inna sytuacja niż wtedy kiedy ktoś z premedytacją przełamuje zabezpieczenia – i właśnie dlatego uważam, że cała wina (100%) spoczywa na podmiocie, który miał obowiązek ów transformator zabezpieczyć
      pozdrawiam 🙂

      • a więc według twojego rozumowania, jeśli nie zamknę furtki na klucz i jakiś 14 latek wejdzie na moją posesję i zostanie pogryziony przez psa, to jest to moja wina? Mam zamykać się zawsze na klucz, żeby szczyle przypadkiem nie chciały odszkodowania wyłudzić?

        • życie nie jest zerojedynkowe jakby tego chcieli informatycy – nie jest tak, że jeśli w jednym stanie faktycznym nie można „szczylowi” przypisać winy to w żadnym innym też nie można!

          wyraźnie napisałem o sytuacjach jasnych percepcyjnie jak robienie krzywdy sobie lub komuś i sytuacjach, w których dla „szczyla” ze względu na jego niedojrzały mózg to nie jest już takie oczywiste – transformator nie gryzie nie ma jasnych percepcyjnie zębów – pies ma

          poza tym jest jeszcze jedna różnica pomiędzy Twoim przypadkiem a tym co spotkało Jasia – Jaś bawił się na podwórku w miejscu bezpiecznym – w Twoim przypadku „szczyl” włamuje się na cudzą posesję – i o ile znów „szczylowi” bym winy nie przypisał o tyle już jego rodzicom (opiekunom prawnym) jak najbardziej tak – a co za tym idzie uzyskanie odszkodowania, w mojej ocenie, byłoby niezmiernie trudne o ile wręcz niemożliwe

          pozdrawiam 🙂

  4. Ja w tym gościu widzę cynicznego cwaniaczka zdolnego pójść po trupach do celu, a nie biednego kalekę. Swoimi publicznymi wypowiedziami jawi się jako przemądrzały bufon, zapatrzony w siebie. Jest wiele innych osób niepełnosprawnych, które we wszystkich wzbudzają sympatię np Monika Kuszyńska- ex wokalistka Varius Manx, Stevie Wonder itp. Także nie sugerowałbym zawiści jako intencji osób, które akurat z niepełnosprawnych celebrytów nie lubią akurat pana Meli.

  5. hmm… kradziez jest dosc trafna jesli chodzi o jasia.
    ot czlowiek sie umawia, zalatwia dla kogos sprawe, ponosi koszta, a pozniej jasiu sie wypina, udaje glupa i sie nie rozlicza. nawet o glupim „dziekuje” mozna tylko pomarzyc.
    i do tego jeszcze pretensje ma, ze czlowiek upomina sie o dlug.
    „niezla” taktyka, na „poszkodowanego”
    wywiady, reportaze…. pitu pitu marketingowe.

  6. Winy nie ponosi chłopak, ale czym się ten „niewinny” dzieciak różni od inwalidy, który został inwalidą wskutek potrącenia na przejściu dla pieszych, lub wskutek zderzenia dwóch autobusów, w którym był pasażerem?
    Jeśli ten za to, że wlazł do transformatora i „sprawdzał” łapami, czy prąd magnesuje, dostał 230 000 zł i 2000 zł miesiecznie, to ile powinien dostać dzieciak, który stracił nogi w wypadku komunikacyjnym. Zgodnie z orzeczeniem sądu, wina Meli była w 25%, a wina firmy w 75%. Matematyka jest prosta. 230 000 podzielić na 3 i pomnożyć przez 4 daje 306 666,66zł. Takie odszkodowanie powinien otrzymać każdy 13 latek, który w wypadku straci dwie kończyny, a do tego 2 666,66 zł /mc. Jednak nie dostanie nic. Mama takiego dziecka dostanie 350zł renty i musi sobie radzić. Nie Jasiek Mela był bohaterem, tylko mama niepełnosprawnego dziecka, która codziennie znosi go po schodach i utrzymuje za 350 zł /mc. To jest prawdziwe bohaterstwo. Też mi wielki wyczyn. Poczłapać za cudze pieniądze na biegun. Każdy może, tylko po co? Następnie zakłada fundacje i za pieniądze od wrażliwych ludzi, którzy wpłacili je na pomoc niepełnosprawnym, jedzie z koleżkami na wczasy. No w zasadzie wszystko się zgadza. Oni dali dla niepełnosprawnych, a on jest niepełnosprawny. Czyli formalnie wszystko w porządku. Dajcie mu jeszcze na dziwki i alkohol, bo przecież on jest najrówniejszy ze wszystkich pokrzywdzonych przez los. Daj Boże każdemu niepełnosprawnemu takie alimenty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *