22 Mar

METODA NA DŁUGI…

(0)

Krótki wpis o czymś co przypadkowo znalazłem w Sieci i nad czym się głęboko zastanawiam. Na czym polega metoda. Otóż po pierwsze mamy Inwestora (I), który zleca podwykonawcom (P) różne prace związane, dajmy na to, z budową osiedla. P zaopatruje się u Dostawców (D) i zatrudnia Pracowników (W). P liczy na realizację umowy z I i na jej podstawie kalkuluje wypłaty dla W i zapłatę za towar do D. Zarówno W jak i D wiedzą, że zapłata nastąpi z opóźnieniem – po realizacji faktury przez I, ale godzą się na to w związku z wyższą stawką rekompensującą oczekiwanie. P płaci drobne zaliczki. W końcu prace zostały wykonane i P wystawia I fakturę. Płaci od niej VAT i CIT – łącznie 34% wartości faktury brutto. I czeka. Ale I nie płaci. Normalka. Czeka dalej. W końcu zarówno W jak i D zaczynają się upominać o swoje, naliczają odsetki, grożą windykacją. P nie ma wyjścia szuka pożyczkodawcy. Banki jednak odmawiają kredytowania. Na szczęście pojawia się „fundusz windykacyjny” (F), firma która handlując wierzytelnościami osiąga zyski, które z kolei inwestuje w „mikropożyczki” dla przedsiębiorców. P pożycza część kwoty na duży procent i tym samym uspokaja W i D. Na chwilę.

Niestety I nadal nie płaci. Koniec końców P dobiera mikropożyczkę i spłaca W, w końcu pracownicy mają rodziny i muszą za coś kupić chleb. P już wie, że nawet jeśli I zapłaci, po spłaceniu D i F z odsetkami „wyjdzie na zero” i to optymistycznie licząc. Ale I nadal nie płaci. F proponuje więc, że odkupi od P wierzytelność P względem I za 60% wartości długu, bo wiadomo „ciężko będzie go odzyskać, ale lepsze 60% niż nic”. Po rozliczeniu mikropożyczek z F, D nie zostało nic. No prawie nic. Wciąż ma jeszcze dług wobec D. Dług już mocno urósł. Przez kilka lat karnych odsetek zrobiła się bardzo duża kwota. P pracuje ponad siły, bierze każde zlecenie, ale dług wciąż rośnie. W między czasie I kupuje wierzytelność D wobec P od D i sprzedaje ją do F. Oczywiście na zasadzie „za część wartości bo lepsza część niż nic”. D zamyka rachunek na minusie, ale jest szczęśliwy, ze dostał cokolwiek. Mówi się trudno, będzie miał nauczkę na przyszłość. I sprzedaje nabytą wierzytelność do F za równowartość długu jaki ma do F przez to, że F kupił wierzytelność od P, którą P miał wobec I. Na tą chwilę. I ma już czyste konto. Za ułamek wartości materiałów zrealizował całą inwestycję kosztem P i jest czysty. D również wypadł już z tej gry choć ze stratą. A co z P? No cóż, właśnie puka do niego F, że nabyło wierzytelność jaką P miał względem D i proponuje rozbicie na sensowne raty.

Czy to w ogóle jest możliwe w Polsce? Jak sądzicie?

Categories: firma

Leave us a reply

Comments (0)

to-top