22 Lis

SAMOZATRUDNIENIE? – fakty i rzeczywistość

(20)

Byłem na „szkoleniu”, którego celem miało być zaznajomienie uczestników z grą Kyosakiego CASHFLOW 101. Przed przystąpieniem do rozgrywki prowadząca pokusiła się o wstęp teoretyczny, w ramach którego na przykładzie swoich dwóch koleżanek zobrazowała nam w jaki sposób zmieniając sposób myślenia możemy zmienić swoje życie finansowe. Nie byłoby w tym zupełnie nic złego i zapewne ów wpis by w ogóle nie powstał gdyby nie pewne szczegóły. Szczegóły, które sprawiły, że z czegoś co miało być szkoleniem zrobiła się prezentacja usług firmy przez ową panią reprezentowaną. Zasadniczo to też nic złego, ale….

Zaczęło się bardzo profesjonalnie – od przedstawienia prowadzącej, przejścia „na ty” i zachęcenia (bez wprost wyrażonej możliwości odmowy) do „opowiedzenia o sobie” przez każdego uczestnika. A uczestników było na prawdę sporo (30 osób), więc i opowiadanie trochę zajęło choć każdy sprężał się jak mógł ograniczając się do zasugerowanych przez prowadzącą kwestii: 1) co robię?, 2) czym się zajmuję?, 3) jakie mam oczekiwania?! Prowadząca słuchała bardzo uważnie zdobywając background do mającej dopiero co nastąpić manipulacji. Popełniła jednak „mały błąd”, prawdopodobnie wynikający z rutyny, nie drążyła tematu względem osób ewidentnie podejrzanych o posiadanie jakiejkolwiek wiedzy i chociażby podstawowych zdolności rachunkowych. Jakże ten błąd się zemścił!

Prowadząca przedstawiła na przykładzie swoich koleżanek dwa przepływy finansowe – jeden osoby „dobrze zarabiającej” (5 tyś zł brutto) i drugi „znacznie gorzej zarabiającej” (3 tyś brutto) ale za to czerpiącej dodatkowe korzyści takiej jak wynajem swojego mieszkania. Zanim jednak przedstawiła porównanie zastosowała jakże sprytny zabieg – zapytała zebranych czy chcieliby zarabiać 5 tyś zł – skoro prawie wszyscy uczestnicy byli studentami – zdało się słyszeć jednomyślny pokrzyk aprobujący. Tylko nieliczni siedzieli w skupieniu czekając na to co ma nastąpić. Szybko się okazało, że te 5 tyś to kwota brutto, a netto rzekomo miało wynieść 3 tyś zł (na prawdę 5 tyś brutto przy umowie o pracę to 3550,19 zł czyli istotna różnica). „No nic” – pomyślałem zakładając, że to tylko uproszczenie dla jasności wywodu – błędnie – bo to był właśnie ten „pierwszy szczegół”. Następnie prowadząca zreferowała koszty (rata kredytu za mieszkanie, rata pożyczki na telewizor, jedzenie, środki czystości, kosmetyki, rozrywka, itp.), które wyniosły 3100,00 zł i powodowały konstatację – chociaż ten ktoś zarabia 5 tysięcy to musi korzystać ze wsparcia rodziców. Na twarzach zgromadzonych widać było grymas przygnębienia i braku nadziei na przyszłość – ich lica zdały się mówić „nawet jak będziemy zarabiać 5 tysięcy to i tak będziemy biedakami”. Na szczęście prowadząca szybko odwróciła kierunek emocji sugerując – „zmianę myślenia” – zgromadzeni szybko podchwycili temat w myśl zasady, że tonący brzytwy się chwyta a najmniejsza nawet nadzieja jest lepsza od apatii. Teraz emocje były już tylko lepsze. Prowadząca podała „banalne” rozwiązanie – samozatrudnienie – szybko naszkicowała markerem liczby pokazujące, że taka prosta zmiana da nam 5 tyś zł do ręki!! a i pracodawca będzie zadowolony bo jego koszty to nie 5 tyś zł przekazywane na nasze brutto „ale dużo więcej – jakieś 6 tyś zł” (po prawdzie: 6037,00 zł – więc nie ma się co czepiać w tym przypadku). Tak więc ta zmiana powodowała, że dalej robimy to samo w taki sam sposób ale zamiast 3 tyś mamy 5 tyś! – szybko ktoś z sali rzucił, że przecież jak się samozatrudniamy to musimy odprowadzać ZUS – prowadząca była na to przygotowana i rzuciła, że nawet jak by to była kwota 1 tyś zł (a na tą chwilę jest to 981,26 zł więc w tym momencie prowadząca zaokrągliła w drugą stronę) to i tak mielibyśmy 4 tyś a nie 3 tyś – bylibyśmy o 1 tyś zł do przodu nie robiąc nic poza zmianą mentalności. Niestety, upierdliwiec nie dawał za wygraną i pomrukiwał donośnie, że jeszcze podatek trzeba doliczyć.

I tutaj stała się rzecz przedziwna, przynajmniej w świetle ustawy o podatku od osób fizycznych, otóż prowadząca od 4 tyś zł odjęła 3100 zł kosztów z przykładu i dopiero od pozostałej kwoty tj. 900 zł policzyła podatek w wysokości 19% (stawka liniowa) co dało jej szybciutko kwotę 190 zł (rozumiem, że chodziło o przybliżenie) oraz zysk w kwocie 700 zł (znów zaokrąglenie), który to posłużył do konstatacji, że jakby nie liczyć to i tak jesteśmy do przodu – bo mamy dokładnie to samo, a zyskujemy nie tylko 800 zł różnicy (700 zł na plusie a 100 zł na minusie przed zmianą) ale także „bierzemy życie we własne ręce”. Pośród publiczności szalała euforia.

 

Czy to ma sugerować, że samozatrudnienie jest złe? Ależ skąd! Daleki jestem od takich insynuacji, pozwolę sobie jednak podany przykład trochę rozbudować i oprzeć o liczby a wnioski pozostawię Wam – bo jeśli się zdecydujecie na samozatrudnienie to Wy a nie ja ani pani prowadząca poniesiecie tego konsekwencje – sytuacja będzie analogiczna jeśli się na samozatrudnienie nie zdecydujecie.

Do celów poniższej tabelki przyjmuję następujące założenia:

  1. wynagrodzenie netto – 3550,19 zł /miesięcznie
  2. koszty uzyskania przychodu – 500,00 zł/miesięcznie – telefon, paliwo, artykuły biurowe – w pracy płaci to pracodawca, ale przy samozatrudnieniu ja muszę pokryć te koszty

Uwaga!, jako że prowadząca „zapomniała” o takich drobiazgach jak urlop czy absencja chorobowa – całość przykładu przedstawię z szerszej perspektywy – roku

samozatrudnienie

etat

Netto – czyli to co mamy mieć na rękę po poniesieniu kosztów pracy/działalności

42 602,28 zł

42 602,28 zł

ZUS

11 775,12 zł

25 329,72 zł

Koszty uzyskania przychodu

6 000,00 zł

6 000,00 zł

Podatek dochodowy

9 904,25 zł

4 512,00 zł

Urlop – wyrównanie

6 037,00 zł

6 037,00 zł

Chorobowe – wyrównanie

2 100,83 zł

3 338,44 zł

Emerytura – wyrównanie

6 756,36 zł

0,00 zł

Renta – wyrównanie

2 769,00 zł

0,00 zł

Łączny koszt zatrudnienia

87 944,84 zł

87 819,44 zł

 

Żeby tabelka była czytelna i zrozumiała konieczna jest garść wyjaśnień – oto one:

urlop – wyrównanie – pracując na etacie dostajemy wypłatę za 12 miesięcy, ale pracujemy 11 (jeden miesiąc w skali roku to przysługujący nam urlop; nie biorę tu pod uwagę zawodów uprzywilejowanych, w których dodatkowych pensji i innych profitów jest znacznie więcej) – w przypadku samozatrudnienia – naszego byłego pracodawcę, a teraz kontrahenta (tu tylko zaznaczę, że pewne zmiany legislacyjne powodują, że wcale nie tak prosto się „samozatrudnić” u byłego pracodawcy!!! – ale pomijam ten aspekt dla jasności wywodu) – nie będzie obchodziło to czy mamy urlop – kontrakt będzie zawierał oczekiwania wobec nas i jeśli będziemy chcieli zrobić sobie urlop będziemy musieli dla naszego kontrahenta, na nasz koszt, zorganizować zastępstwo; zauważmy, że kiedy, jako pracownicy, idziemy na urlop nie obchodzi nas to, że pracodawca musi załatwić zastępstwo – stąd po obu stronach koszt w kwocie 6 tyś zł czyli miesięczny koszt takiego pracownika jak my – podsumowując, żeby było uczciwie nasz były pracodawca, a teraz kontrahent do całości kosztów kontraktu musi doliczyć nam koszt zastępstwa na miesiąc urlopu – i tak jest „do przodu” bo w przypadku naszego samozatrudnienia problem ze znalezieniem zastępstwa leży po naszej stronie a nie jego; ta pozycja to koszt uzyskania przychodu więc odliczam ją od podstawy opodatkowania;

chorobowe – wyrównanie – zupełnie analogicznie wygląda sytuacja z chorobowym – kiedy pracujemy na etacie po prostu idziemy do lekarza po l4 i nic nas więcej nie obchodzi – pracodawca nie dość, że przez 33 pierwszych dni zwolnienia musi nam płacić ze swojej kieszeni 80% naszego wynagrodzenia to jeszcze na czas naszej absencji musi znaleźć zastępstwo; założyłem, że jesteśmy przeciętnym pracownikiem i chorujemy 14 dni – w takim przypadku pracodawca musi doliczyć sobie do budżetu 3338,44 zł, ale my żeby wyjść na to samo, tylko 2100,83 zł? – dlaczego – bowiem jako przedsiębiorcy opłacamy sobie w podstawowym ZUSie składkę chorobową (tak przynajmniej założyłem w tabelce) i już od pierwszego dnia otrzymujemy z ZUSu zasiłek poza tym za te dni kiedy chorujemy nie opłacamy sobie ZUSu (za wyjątkiem składki na NFZ) co też jest naszą „oszczędnością”; ta pozycja to koszt uzyskania przychodu więc odliczam ją od podstawy opodatkowania;

emerytura – wyrównanie – chociaż dla każdego trzeźwo myślącego pracownika jest to totalna abstrakcja (ze względu na wiek emerytalny oraz prognozowane przychody na emeryturze) nie da się ukryć, że jako pracownik z niniejszego przykładu mamy odprowadzane znacznie większe składki na emeryturę niż sami sobie będziemy odprowadzać jako przedsiębiorcy; te 6756,35 zł to właśnie różnica w skali roku; oczywiście musimy pamiętać o jednej ważnej różnicy – w przypadku etatu te pieniądze trafią do ZUSu i zobaczymy część z nich za kilkadziesiąt lat, natomiast w przypadku niniejszego przykładu założyłem, że te pieniądze trafią do naszej kieszeni i to my zdecydujemy na co je wydać – zauważcie, że ta kwota powiększa nasz dochód (bo nigdzie jej od razu nie inwestujemy, w sensie kosztów uzyskania przychodów) podnosząc tym samym znacząco kwotę podatku!;

– renta – wyrównanie – tutaj sytuacja ma się zupełnie analogicznie jak w przypadku emerytury jedynie kwota jest mniejsza (2769,00 zł w skali roku) i również podnosi nasz przychód a tym samym podatek;

podatek – dlaczego podatek przy samozatrudnieniu jest tak duży (prawie o 5,5 tyś zł!)? – wynika to z faktów wyrównań omówionych powyżej – po prostu w przypadku zatrudnienia przez pracodawcę kwoty te stanowią koszty uzyskania przychodu zarówno po stronie pracodawcy (ZUS pracodawcy) jak i stronie pracownika (ZUS pracownika) decydując się na samozatrudnienie obciążenie ZUSem jest znacznie mniejsze (o 13,5 tyś!), ale pociąga to za sobą skutek w postaci mniejszych zabezpieczeń socjalnych – co, mam nadzieje, dosyć jasno nakreśliłem powyżej;

Zauważcie, że w tak skonstruowanym przykładzie nasz były pracodawca a teraz kontrahent musiałby w skali roku zapłacić na nas o 125,40 zł więcej, więc ciężko mówić, że miałby z tego tytułu „oszczędność finansową”, ale….! No właśnie! Za te „parę groszy rocznie” bo to przecież tak naprawdę tylko 10,00 zł miesięcznie spadają mu z głowy koszty obsługi kadrowej oraz przede wszystkim spada z jego głowy całe formalno-logistyczne zmartwienie związane chociażby z załatwianiem zastępstw w przypadku l4 albo urlopów. Również po stronie samozatrudnionego da się dostrzec wiele korzyści jak chociażby możliwość decydowania o tym jak zabezpieczy sobie przyszłość emerytalną, albo w jaki sposób zorganizuje sobie swoją pracę.

Pozostawię Czytelnikowi wyciąganie wniosków i z przyjemnością zaangażuję się w polemikę jeśli wywiąże się jakaś dyskusja.

 

EDYCJA: 2013-02-17: UWAGA!, od nowego roku zmieniła nam się stawka na ZUS do 1026,98 zł miesięcznie, czyli do 12323,76 zł rocznie co oznacza, że w skali roku koszty samozatrudnienia wzrosły o 568,64 zł – warto o tym pamiętać gdyby ktoś chciał negocjować z aktualnym pracodawcą „przejście na samozatrudnienie”. W analizowanym przypadku po stronie pracodawcy z tytułu ZUS koszty nie wzrosły.

EDYCJA: 2014-02-10: UWAGA!, od nowego roku znów zmieniła nam się składka na ZUS od osób prowadzących działalność gospodarczą i wynosi teraz 1042,46 zł, czyli względem 2013 roku wzrosła o 15,48 zł, w skali roku jest to kwota 185,76 zł, a więc względem omawianego przykładu, mamy wzrost o 754,40 zł (rocznie). Czyli w przeciągu dwóch lat odkąd powstał ten wpis roczne koszty prowadzenia działalności gospodarczej wzrosły minimum o 6,42%, podczas gdy inflacja w tym czasie (za ostatnie dwa lata) wzrosła o 4,63%.

Categories: firma

Leave us a reply

Comments (20)

  • Maciek 3 Gru

    Samozatrudnienie kojarzy się z wolnością finansową i pracą na własny rachunek. Ok, ale większość osób nie zauważa że to ciężka praca i zdecydowanie wymaga więcej wysiłku i obowiązków niż praca na etacie.

    Reply
  • Kaczek 23 Sty

    a jak ma się taka sytuacja:
    1) pracuję na etacie, na czas nieokreślony
    i
    2) mam działalność gospodarczą + przychody z niej?

    Reply
  • kontraktor 9 maja

    hej, spoko artykul. ale z tym zastepstwem to bym nie przesadzal. nie zawsze jest to konieczne.
    Koszty pracodawcy (obliczone np kalkulatorem z googla – http://wynagrodzenia.pl/kalkulator_oblicz.php) W przypadku 6,3 netto na umowie o prace to sa 130739.93.
    Do tego doliczam urlop. Dla uproszczenia niech bedzie to 21 dni (jeden miesiac) czyli koszty pracodawcy wzrastaja do 142625.37.
    Potem trzeba doliczyc chorobowe. Tutaj trzeba by wziasc statystyki, nie kazdy choruje 30 dni. Czesc pracownikow pochoruje 3 dni rocznie, czesc 30dni. Kosztem pracodawcy bedzie srednia. ( pierwszy lepszy link z google czyli w 20-29lat 13 dni. trzeba doliczyc 7357.65 (13 dni razy 142625.37/252). daje nam to koszt 149983.02 rocznie.
    12498.58 + vat miesiecznie. i to sa prawdziwe koszta pracodawcy i taka powinienes wystawic fakture. Pomijam to ze pracodawca moze miec rowniez korzysci z tego ze masz krotki okres wypowiedzenia, czy nie stosuje sie do ciebie kodeks pracy.

    Czesto jest tak, ze praca na takiej dzialanosci nie rozni sie niczym od pracy na etacie. Zwlaszcza w branzach bardzo bezpiecznych pod katem zatrudnienia. Jest to czysty zysk kosztem skladek zus, co nie jest tez do konca fair. Tusk chcialby te skladki uzaleznic od wysokosci dochodu. Co jest pewnie sprawidliwe, ale jak to zrobi to uciekam z grajdola!!

    Reply
    • kszczypczyk 9 maja

      witaj :), bardzo dziękuję za ciekawy komentarz :), co do zastępstwa – starałem się podejść w miarę obiektywnie do tematu – to czy pracodawca weźmie kogoś na zastępstwo, czy dociąży pozostałych pracowników, czy też „oleje temat” i wszystko będzie czekało na pracownika po jego powrocie z urlopu to oczywiście kwestia uznaniowa – niemniej jednak kiedy pójdziesz na samozatrudnienie i będziesz chory albo na urlopie to Twojego klienta (już nie pracodawcę) nie będzie to obchodziło – płaci Ci co miesiąc więc wymaga i to już Twój problem żeby kogoś znaleźć 🙂

      co do „zysku kosztem składek ZUS” – nie nazwałbym tego zyskiem a raczej alokowaniem kapitału 🙂 – płacisz mniejsze składki = będziesz miał mniejszą emeryturę (rentę, etc.), a przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś na samozatrudnieniu płacił sobie wyższe składki 😉

      pozdrawiam 🙂
      konrad

      Reply
  • Gregory 9 maja

    Konkretny artykuł, jednakże mam pytanie:
    1. Czy łączny koszt zatrudnienia dla etatu (z tabelki) to jest to samo co tzw. brutto pracodawcy wg Ciebie?

    Generalnie chodzi mi o to, że np idziesz sobie do pracy i tam pracodawca mówi, że oferuje 5k zł brutto tobie na umowe o prace, albo tyle samo na „fakturę”, bo dla niego to wszystko jedno. Otóż w tym momencie zainteresowany samozatrudnieniem pracownik powinien powiedzieć: Jak to samo to ja poproszę to ponad 6k zł netto bo to jest brutto pracodawcy. Czyli tyle ile pracowadca powinien tobą wypracować by cię w całości opłacić.

    Reply
    • kszczypczyk 9 maja

      witam :), koszt brutto nie jest tożsamy z całkowitym kosztem pracodawcy – przykładowo (a korzystam z kalkulatora money.pl) 5000 zł brutto oznacza 3500 zł netto („do ręki”) dla pracownika i 6037 zł całkowitego kosztu pracodawcy (ale to są tylko koszty płacowe! dochodzą zastępstwa, materiały biurowe, sprzęt, itp.) – podsumowując – jeśli chcesz zarabiać tyle samo musisz (np. podstawiając i przeliczając swoje dane w mojej tabelce) uwzględnić wszystkie możliwe koszty świadczenia usług dla Twojego było pracodawcy a teraz klienta; gdybym miał to określić z przybliżeniem procentowo – było by to 7320 zł + VAT przy założeniu równoważności z 5000,00 zł brutto na umowie o pracę

      Reply
  • ktosiek 9 maja

    To jest tak najpierw euforia, a potem przychodzi kwiecień i trzeba zapłacić podatek dochodowy, potem brakuje na ZUS bo zapłaciło się podatek, koszty niby można odpisać ale na co ! potrzebny ci samochód dostawczy ? Jak nie masz pracownika i siedziby firmy to większość kosztów jest do wywalenia bo przy pierwszej lepszej kontroli ciężko się obronić, a potem jest znowu kara.

    Samozatrudnienie jest dobre jak masz przychody na poziomie większym niż 10 tys zł, w innym przypadku nie polecam, trzeba być bardzo zdyscyplinowanym i oszczędnym.

    Ja to widzę tak że samozatrudnienie dla zwykłych szarych obywateli to prosta droga do bankructwa, do tego pojawiają się problemy z urlopem, ubezpieczeniem itp

    Pozdrawiam wszystkich 😉

    Reply
  • Forys 5 Lis

    Czyli konieczność znalezienia osoby na zastępstwo leży po stronie zleceniobiorcy? Czy jest na to artykuł? Mam taki przypadek znajomej:
    Pracuje na zasadzie samozatrudnienia jako pielęgniarka w nzoz-ie. Po nowym roku ma operację, chce mieć wolne dwa tygodnie. „Szefowa – zleceniodawca” kręci nosem i każe znaleźć kogoś na zastępstwo. W umowie nic nie wspomniano o tym. Czy rzeczywiście musi?

    Reply
    • kszczypczyk 6 Lis

      Współpraca między podmiotem gospodarczym (zlecającym) a innym podmiotem gospodarczym (wykonawca, samozatrudniony) to nie jest stosunek pracy (w myśl art 22 KP). Mało tego, żeby można było mówić o samozatrudnieniu to nawet NIE MOŻE być stosunek pracy :). Jeśli więc Twoja znajoma nie zawarła sobie w kontrakcie (umowie o współpracy) zapisu, że w określonych sytuacjach może przestać wykonywać zamówioną usługę bez konieczności znalezienia na swoje miejsce zastępcy, to w sposób dorozumiały musi sobie to zastępstwo (co ważne! na własne ryzyko i odpowiedzialność) załatwić. W przeciwnym razie zamawiający (w tym przypadku nzoz) ma prawo uznać, że umowa nie została wykonana należycie i dochodzić odszkodowania.

      Reply
      • Forys 6 Lis

        Dziękuję za odpowiedź. Teraz spojrzałem na umową, którą podpisała. Nie wspomniono o kwestii zastępstwa. Tylko co jest dziwne, i chyba nieprawidłowe, umowa jest zawarta pomiędzy nzoz’em i osoba fizyczną, bez regonu itd, tak samo przy podpisie (zwykły podpis). To można ją traktować, jako umowę zlecenie, czy to bez znaczenia? Czy, żeby nie mieć problemów powinni to uregulować?

        Umowa jest na czas nieokreślony.

        Przepraszam, że tak drążę temat, ale wszystkie te zmiany (nowe umowy) trochę mieszają, a osoby jak ta, o której mówię pracowała od 25 lat na umowie o pracę w tym samym nzozie i teraz musi myśleć i działać w inny sposób 🙂

        Reply
        • kszczypczyk 6 Lis

          Bardzo ciężko mi tak gdybać nie widząc umowy :), ale z tego co piszesz może być tak, że mamy do czynienia z rzeczywistym nawiązaniem stosunku pracy – a więc z „umową o pracę” w myśl właśnie tego artykułu 22 KP – bardzo rozsądnie byłoby to skonsultować z jakimś prawnikiem – w sensie pokazać mu umowę.

          Ale co do meritum – czy Znajoma prowadzi działalność gospodarczą i co ważne – czy prowadziła ją w momencie rozpoczęcia świadczenia usług na rzez nzozu? Jeśli tak, moim zdaniem, należy „tylko” usunąć braki formalne w umowie bo co do zasady, jak rozumiem, mieliśmy do czynienia z „umową o współpracy” między podmiotami gospodarczymi, a nie z „umową o pracę” między pracodawcą a pracownikiem.

          Pojawia się jeszcze jeden problem. Jeśli Znajoma pracowała wcześniej w tym nzozie jako pracownik, przeszła „gładko” z formy „umowy o pracę” na „samozatrudnienie”, a zakres obowiązków z jednej i drugiej umowy jest zbliżony to zarówno w zakresie składek ZUSowskich jak i podatku dochodowego przez okres, odpowiednio, 2 lat i 1 roku nie będzie mogła korzystać z „przywilejów” samozatrudnienia. Chodzi o tak zwane „okresy karencji” po zakończeniu pracy u byłego pracodawcy a rozpoczęcia świadczenia usług na jego rzecz.

          Biorąc pod uwagę, że temat zaczyna się robić coraz bardziej skomplikowany, poza dyskusją na blogu (do której oczywiście bardzo zachęcam) proszę również skonsultować tą umowę, w szerszym zakresie (obejmującym okoliczności rozwiązania umowy o pracę) z prawnikiem.

          Reply
  • strona 26 maja

    Bardzo dobry blog. Szkoda że niewiele spotyka się takich blogów w internecie.
    Zapisuję stronę do ulubionych, oby tak dalej! 🙂

    Reply
    • kszczypczyk 27 maja

      Bardzo dziękuję za miłe i ciepłe słowa 🙂
      dodam, że pracuje nad wpisem o s24 – wczoraj z przyjaciółmi popełniliśmy pierwsze s24 w swoim życiu – emocji było bez liku – więc muszę ochłonąć by to racjonalnie Wam zreferować 🙂

      Reply
  • Magda 17 Lis

    Zastanawiam sie, ktory pracodawca do tej pory płacił za moje paliwo i telefon (z 500 pln wymienionych kosztow uzyskania przychodu…) A materiały biurowe to długopis i kalendarz (w porywach) bo reszte zastane w biurze zorganizowanym przez mojego dotychczasowego pracodawcę…
    PZDR!

    Reply
    • kszczypczyk 17 Lis

      Magdo, 1) koszt 500 zł to założenie – każdy przypadek jest indywidualny – raz więcej raz mniej 🙂 2) Twój dotychczasowy pracodawca weźmie na siebie cześć kosztów biurowych – de facto jest to Twój „zysk” – bo przy kontrakcie b2b nie musi nic brać na siebie! – wynegocjowałaś to sobie i to Twoja korzyść

      pozdrawiam 🙂
      konrad

      Reply
  • Pingback: Listopad 22, 2014 o 12:34 to już dwa lata! | konrad szczypczyk
  • Dawid 17 Cze

    Witam,

    ja pozwolę sobie zadać pytanie dotyczące przypadku od drugiej strony, czyli jak zleceniodawca zabezpiecza się przed np. kontrolą Pipu przed uznaniem samo-zatrudnionych jako pracowników etatowych. Udostępniając im np. lokal,urządzenia,maszyny,pojazdy. Umowa może być pisemna jak i również ustna. Owszem samo-zatrudniony otrzymuje pracę i może sobie zatrudnić pracownika do jej wykonania, nic do tego kontrahentowi (zleceniodawcy), może ją również wykonywać w miejscu i czasie przez siebie ustalonym. Niemniej jednak korzystając z lokalu zleceniodawcy godzi się na np. monitoring, godziny otwarcia lokalu, bhp przy pracy z konkretnymi urządzeniami. Dla samo-zatrudnionego jest to opłacalne bo budowanie własnego zakładu wiąże się z ogromnymi kosztami.

    Reply
    • kszczypczyk 17 Cze

      Dawidzie, z odpowiedzą przychodzi art 22 Kodeksu Pracy: „Art. 22. § 1. Przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca – do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem. ” – jeśli więc Twoja umowa z samozatrudnionym spełnia wymagania wymienione w artykule jest de facto umową o pracę

      UWAGA! każdy indywidualny przypadek jest inny i osadzony w szerszym kontekście – odpowiadając na blogu nie mam do tego dostępu – dlatego bardzo proszę o kontakt z zaufanym prawnikiem przed podjęciem ostatecznej decyzji biznesowej

      Reply
  • BW 16 Lis

    W świetle ustawy o samozatrudnieniu, taki przypadek. Firma zagraniczna (firma A) mająca kontrakt z firmą polską, niezarejestrowana w Polsce, „zatrudnia” swoich przedstawicieli na miejscu w Polsce, odpowiedzialnych za różne aspekty. „Zatrudnia” w nawiasie, bo każdy z przedstawicieli ma jednoosobową działalność gospodarczą. Każdy z samozatrudnionych ma umowę w zasadzie z jeszcze inną firmą (firma B) (agencją zatrudnienia) także niemającą w Polsce zarejestrowanej działalności (inny kraj Unii). Firma A ma udostępnioną przestrzeń biurową na swoje potrzeby w firmie polskiej, z której na codzień korzystają te samozatrudnione osoby. Z tym, że te samozatrudnione osoby nie mają nakazane przez firmę A ani B, że maą wykonywać swoją pracę z tego właśnie biura, ani tym bardziej nie wykonują jej pod nadzorem, nie podpisują listy obecności, nie odbijają się na zegarze itp. Poza tym, pracują na swoim sprzęcie (komputery). Czy w takim przypadku można mówić, że samozatrudnienie jest fikcyjne i faktycznie jest to imowa o pracę? Czy gdyby urząd uznał to za pracę na etacie, to co miałaby zrobić firma A czy B jeśli nawet nie prowadzi w Polsce działalności więc nie poniosłaby konsekwencji ani by nie mogła formalnie zatrudnić tych „samozatrudnionych”

    Reply
to-top