27 Lip

„SPÓŁKA PRACOWNICZA” – czyli samozatrudnienie nowej generacji

(2)

Od naszej ostatniej dyskusji na temat samozatrudnienia, cały czas zastanawiałem się, w jaki sposób można wykorzystać dostępne w polskim prawie mechanizmy by bez konieczności angażowania tzw. „związków zawodowych” przywrócić równowagę pomiędzy dwoma aktywami: kapitałem i siłą pracowniczą. Skojarzenie do „spółki pracowniczej” jest tylko pewną figurą stylistyczną, ale mam nadzieję, że dobrze odda ideę samozatrudnienia nowej generacji.

To co jest zidentyfikowaną słabością polskiego rynku samozatrudnienia – to rozproszenie. Kiedy firma, chcąc przetrwać na rynku nakłania swoich pracowników do przejścia na samozatrudnienie, każdy z nich zakłada własną działalność gospodarczą i ponosi z tego tytułu wszelkie obciążenia. Poza tym, pozostawiony jest sam sobie, i popełnia te same błędy, na których się uczy albo nie. I albo przetrwa, albo wylatuje z obiegu. Każdy musi wykonać te same czynności, a w skali grupy mamy do czynienia z powielaniem tych samych, niepotrzebnych opłat. A co by było gdyby…

… no właśnie!, gdyby ci wszyscy przechodzący na samozatrudnienie ludzie założyli własną spółkę. Zamiast ze sobą rywalizować (i odprowadzać ogromne składki) mogliby współpracować i optymalizować wszelkie koszty. Najlepiej uczyć się na przykładach, więc poniżej prosty przykład firmy handlowej, z której na formę samozatrudnienia odchodzi 10 handlowców. Do tej pory działali na określonym rynku, każdy miał swój rejon, otrzymywał do użytku firmowego samochód, telefon i laptopa. Każdy miał do wykonania plan minimum oraz system motywacyjny oparty o osiąganie ponadstandardowych obrotów. Każdy był też dla firmy „obciążeniem” jako pracownik (urlopy, chorobowe, i inne). Wiemy co się stanie jeśli każdy z nich założy własną działalność gospodarczą. Realne dochody każdego handlowca spadną i zmniejszy się jego wydajność, bo mnóstwo swojego czasu będzie musiał poświęcić na „papierkową robotę” związaną z obsługą własnej firmy. Po chwilowym zachwycie przyjdzie proza życia i przytłaczająca rzeczywistość. A teraz wyobraźmy sobie, że tych 10 młodych, aktywnych, ludzi założy spółkę z o.o. i podpisze kontrakt ze swoim dotychczasowym pracodawcą. Pierwsze pytanie – kto ma większą szansę na korzystniejszy kontrakt – jedna osoba fizyczna zakładająca działalność gospodarczą, czy 10 osób działających jako jeden wspólny podmiot? Nasza „Spółka Pracownicza” (w skrócie SP) wynegocjuje sobie nie tylko adekwatne wynagrodzenia i transparenty system premiowy, ale będzie mogła wyleasingować sprzęt (samochody, telefony, laptopy). Takie rozwiązanie będzie również korzystne dla byłego pracodawcy – zamiast martwić się o flotę i sprzęt dla handlowców (czy to jako pracowników czy osób prowadzących działalność gospodarczą) będzie z tego tytułu ponosił dodatkową opłatę na rzecz SP zapisaną w kontrakcie. Drugie pytanie – czyją „własnością” pozostaną klienci? – myli się ten kto uważa, że firma handlowa ma klientów – to handlowcy mają klientów – takie są fakty – kiedy odchodzą – klienci odchodzą razem z nimi – bo to handlowiec jest wizytówką i twarzą firmy, powiernikiem i doradcą. Tak więc SP wchodzi na rynek nie tylko z dobrym kontraktem od byłego pracodawcy, ale także kapitałem relacji z dotychczasowymi klientami. Oczywistym jest, że kontrakt musi zawierać zakaz działalności konkurencyjnej, ale nie ma powodu by rozciągać go (bez dodatkowej opłaty) na wszystkie pola eksploatacji. Przykładowo – handlowiec z branży spożywczej, który zaopatruje sklepiki w przyprawy, równie dobrze może obsługiwać te sklepy w zakresie wyrobów masarskich, a także artykułów biurowych. Nic nie stoi na przeszkodzie by oferował także inne usługi jak na przykład pośrednictwo w ubezpieczeniach, czy dostęp do Internetu. Handlowiec to nie specjalista z konkretnej dziedziny (przyprawy) tylko ekspert od relacji. Wiadomo, że czasami branża, w której działa wymaga specjalistycznej wiedzy produktowej, ale nic nie stoi na przeszkodzie by ów handlowiec przeszkolił się z wielu produktów i usług. Jego rolą nie jest przecież obsługa serwisowa, a sprzedaż – a w tej dziedzinie bardziej od twardych, technicznych charakterystyk przyda mu się wiedza miękka – choćby opinie innych użytkowników, z którymi ma przecież bezpośredni kontakt. Innymi słowy, tuż po założeniu SP i podpisaniu kontraktu z dotychczasowym pracodawcą, SP powinno wyznaczyć sobie kurs na rozwój i aktywnie poszukiwać nowych klientów dla siebie – czyli firm, które potrzebują dobrych handlowców, ale których nie stać na ponoszenie kosztów związanych z własnym działem handlowym.

Categories: firma

Leave us a reply

Comments (2)

  • maciek 31 Paź

    Szanowny Panie,
    pracuję w projekcie „Spółki pracownicze – przepis na sukces”. Zainteresowała mnie Pańska opinia nt. powstawania tego typu podmiotów.
    Czy mógłbym opublikować Pański tekst na naszym portalu?
    jeśli nie zgodzi się Pan na przedruk w całości, to może chociaż pewne fragmenty?
    Pan zyska szersze grono odbiorców (tekst będzie zalinkowany), a my artykuł o nowym spojrzeniu na sprawę.
    przepraszam, że piszę tutaj, ale nie znalazłem Pańskiego adresu mailowego.

    Reply
to-top