12 Sty

START UP POLSKA – emerytury

(1)

Panie premierze, jak żyć? Krótko!”. Ten żart jest wciąż aktualny, szczególnie w kontekście emerytur. Policzmy. Statystyczny Polak, pracuje 45 lat i w tym czasie przekaże na emerytury do ZUSu – 466’047,00 zł (prawie pół miliona złotych). Na emeryturę przejdzie w wieku 67 lat. A więc jeśli jest kobietą zostanie mu 13 lat, a jeśli jest mężczyzną 8 lat. Gdyby więc owe 466’047,00 zł odkładał na lokatę niwelującą wpływ inflacji miałby do dyspozycji, odpowiednio: kobieta: 2’987,48 zł/miesięcznie, mężczyzna: 4’854,65 zł/miesięcznie UWAGA!, wyliczenia odzwierciedlają dzisiejszą wartość nabywczą pieniądza, czyli przykładowo jeśli średnia inflacja przez najbliższe 45 lat będzie wynosiła 2,00% rocznie, to żeby emerytura miała wartość nabywczą dzisiejszych 3000 zł będzie nominalnie musiała wynosić 7170 zł – jest to o tyle ważne, że część polityków pokazuje tylko tą drugą kwotę czyli „zwaloryzowaną” milcząc o realnej wartości tych pieniędzy w porównaniu z dzisiejszą mocą nabywczą. Sporo. Ale dlaczego średnie estymowane emerytury (na podstawie www.emerytury.govp.pl przy założeniu parametrów na 0% żeby móc porównać wartość przyszłej emerytury z dzisiejszą mocą nabywczą pieniądza) to odpowiednio: dla kobiety: 1’455,34 zł, a dla mężczyzny: 1’455,34 zł (tak tak, tyle samo – wszak jesteśmy równi, to nic, że mężczyźni żyją krócej – ich problem – równość to równość).To dość spore różnice, odpowiednio: dla kobiety: 1’532,14 zł/miesięcznie, dla mężczyzny: 3’399,31 zł/miesięcznie.

Inaczej mówiąc, Państwo zabierze każdej kobiecie średnio 239’013,84 zł, a każdemu mężczyźnie 326’333,76 zł. Coś tu jest nie w porządku! Nawet na pierwszy rzut oka. Co się stanie z tymi pieniędzmi? Politycy odpowiadają enigmatycznie, że to „koszty demograficzne”. Czyli, że system jest skonstruowany w taki sposób, że tak na prawdę nikt niczego nie odkłada dla siebie tylko płaci na aktualnych emerytów. Taka „piramida finansowa” po prostu. No wszystko ładnie, tylko że niestety to bzdura!, skoro każde pokolenie płaciło na aktualnych emerytów to cofając się do samego początku – pierwsze pokolenie, które płaciło – płaciło „na siebie” (odsyłam do wielu ciekawych artykułów w Sieci na ten temat – wystarczy w Google wpisać „historia systemu emerytalnego”). A więc argument demagogów jest chybiony – bo chociaż w wąskim horyzoncie czasowym (sytuacja obecna) wydaje się sensowny – to patrząc na niego całościowo staje się zupełnie bezsensowny. Innymi słowy. Obecni emeryci nie korzystają z pracy obecnych pracowników tylko z tego co sami sobie wypracowali, a to, że rządzący tamte pieniądze, mówiąc bardzo delikatnie, przeznaczyli na inne cele – to nie jest wina dzisiejszych emerytów, ani dzisiejszych pracowników. Choć oczywiście napuszczanie jednych na drugich w myśl rzymskiej zasady: divide et impera – zdaje się przynosić zamierzony propagandowo skutek. Tu taka malutka dygresja – wiecie, że twórca pierwszego niemilitarnego systemu emerytalnego – Otto von Bismarck – pobierał opłaty do 70 r.ż. podczas gdy w tamtym czasie średnia oczekiwana długość życia wynosiła 45 lat? Sprytnie! A potem inne kraje tylko kopiowały rozwiązanie.

Podsumowując – należy przeciąć ten węzeł gordyjski i po prostu zamknąć „państwowy system emerytalny”. To co wpłacili pierwsi uczestnicy systemu teraz powinno stanowić „nadwyżkę” na bilansie zamknięcia. Powinno, gdyby nie fakt, że znakomita część tej kwoty, jak wszystko co zarządzane państwowo, została zmarnotrawiona. Część została zainwestowana w „środki trwałe” – czyli przedsiębiorstwa państwowe, czy inwestycje infrastrukturalne, ale większość „zniknęła w toku procesu”. Dodajmy bardzo drogiego procesu. „Dla realizacji swoich zadań ZUS zatrudnia ok. 45,5 tys. pracowników, rozmieszczonych w 43 oddziałach, 216 inspektoratach i 67 biurach terenowych w miastach w całym kraju.” – to cytat ze strony www.zus.pl, który tłumaczy wszystko. Ta ogromna ilość urzędników i masa budynków utrzymywana jest właśnie z naszych składek i podatków. Zupełnie niepotrzebnie.

Emeryci. No ale co z dzisiejszymi emerytami i tymi ludźmi, którzy za chwilę na emerytury przejdą? Ustaliliśmy już, że nie mogą oni ponosić konsekwencji niegospodarności i braku umiejętności przewidywania poprzednich rządów. Płacili na swoje emerytury więc to nie jest żadna łaska, że je dostaną. Muszą! Bo państwo prawa musi respektować prawa nabyte. Ale skąd wziąć na to pieniądze skoro, jak już widzieliśmy, te pieniądze zostały po prostu przejedzone. Z budżetu – nie ma innej rady! Jeśli chcemy by coś się zmieniło musimy ponieść koszty tych zmian. Z resztą i tak ponosimy ogromne koszty – a nic się nie zmienia na lepsze! Na przykład na rok 2014 rząd zaplanował, że poza ZUSem, który ze składek otrzyma od nas 194 miliardy złotych (tak, prawie 200 miliardów, wiem że to niewyobrażalnie ogromna kwota), z budżetu na „dofinansowanie” pójdzie jeszcze blisko 56 miliardów. Łącznie 250 miliardów złotych – czyli w przeliczeniu na statystycznego Polaka (ze starcami i noworodkami) 6’578,94 zł. A ile naprawdę potrzeba? Obecnie jest 4 970 000 emerytów w Polsce. Średnia emerytura wynosi 1820,99 zł. Policzmy więc. 108’603’843,60 zł – 108 miliardów zł – tyle potrzeba rocznie na emerytury dla aktualnych emerytów. Skoro tak to dlaczego zabieramy ludziom pracującym ponad dwa razy tyle?! Hello!! Czy leci z nami pilot?! Dlaczego nikogo nie razi ta rozbieżność? Nikomu to nie przeszkadza? A może przeszkadza, tylko że tak jak pisałem w jednym z poprzednich wpisów – nikt nie ma czasu by się nad tym zastanowić – jest przecież tyle innych tematów: matka Madzi, zegarek Nowaka, efekt cieplarniany, etc. Oczywiście ktoś mi zarzuci (i słusznie z resztą) pewne uproszczenie. Otóż ZUS poza emerytami płaci także za renty i zwolnienia chorobowe. Niemniej jednak, w tak ogromnej skali te wypłaty są po prostu kroplą w morzu potrzeb! Ale dociekliwym polecam to policzyć i samemu się przekonać :). Pamiętajcie jeszcze o jednym ważnym aspekcie, jeśli zdecydujecie się to liczyć, otóż te wszystkie „szufladki” (emerytalne, rentowe, chorobowe) i tak nie mają nic wspólnego z rzeczywistością! Wszystko wpada do jednego wora, z którego później się wyciąga, a nawet jeszcze dokłada z budżetu. Największym obciążeniem, jak twierdzą politycy, są emerytury – ale w takim razie co się dzieje ze 142 miliardami? Idą na renty i zasiłki chorobowe?

Rozwiązanie. No cóż, jak zawsze w trudnych chwilach możemy liczyć na matematykę. Skoro musimy zapłacić emerytom to co sobie wypracowali, a co później „rozeszło się po kościach” to podzielmy owe 108 miliardów na każdego z nas – 2’842,10 zł lub, co bardziej sensowne, na każdego z nas w wieku produkcyjnym (24,5 mln obywateli) – co da 4’408,16 zł zamiast 9’842,52 zł, które dziś płaci każdy pracujący (w wieku produkcyjnym). Jaka oszczędność? 5’434,36 zł czyli 453 zł miesięcznie więcej w kieszeni. To pieniądze, które można odłożyć na swoją własną emeryturę na swój własny sposób, albo wydać na cokolwiek innego jeśli nie planujemy żyć aż tak długo. Możliwości jest wiele, a to na co się zdecydujemy powinno zależeć tylko od nas – dlatego tak ważna będzie edukacja (kolejny wpis) – by kompetentni nauczyciele uczyli nas tego co na prawdę jest nam potrzebne teraz i co będzie nam potrzebne w przyszłości. Być może część z nas będzie chciało oszczędzać w TU – jeśli te – dadzą nam sensowną ofertę. A może zainwestujemy więcej pieniędzy w siebie – w swój rozwój – podniesienie swoich kompetencji tak by zarabiać więcej. A może część z tych pieniędzy wydamy na nasze zdrowie (vide poprzedni wpis) tak byśmy dłużej mogli pracować i zarabiać na nasze potrzeby, ciesząc się równocześnie z życia. Może zainwestujemy część środków w jakieś obiecujące start’upy? To nasze pieniądze, pochodzące z naszej pracy i to my będziemy decydować jak sobie zapewnić emeryturę.

Niezaradni. W sumie się powtarzam, bo ten sam motyw omawiałem przy poprzednim wpisie (o zdrowiu), ale to znowu ta rzekoma troska o najbiedniejszych jest demagogicznym orężem populistów wszelakiej maści, więc i te argumenty trzeba obalić zanim pójdzie się dalej. Na początku trzeba sobie zadać jedno bardzo ważne pytanie – czy na prawdę państwo troszczy się o tych niezaradnych tak jak to próbuje nam się wmawiać? Otóż nie! Nie troszczy się! Tworzy procedury i instytucje, powołuje urzędników i generuje tysiące analiz. A ludzi biednych i niezaradnych zamiast ubywać – przybywa. Główną przyczynę takiego stanu rzeczy – syndrom wyuczonej bezradności – już omówiłem. A teraz główny argument aktualnie rządzących – „państwo musi się troszczyć o najbiedniejszych i niezaradnych bo obywatele są z gruntu źli i nikomu nigdy by nie pomogli – dlatego państwo musi zabierać tym zaradnym pieniądze i po odliczeniu potężnych kosztów manipulacyjnych, to co zostanie przekazać niezaradnym”. Doprawdy? Wierzycie w to? Bo ja nie!

Urzędnicy. 45,5 tyś. Pracowników to bardzo dużo. Tak się składa, że kilkoro znam osobiście. Są to zwyczajni, dobrze wykształceni, potrafiący analitycznie myśleć ludzie. Ludzie, którzy świetnie odnaleźli by się w działach związanych z analizowaniem, finansami, ekonomią, wszędzie tam gdzie są cyferki i zawiłe przepisy. Oczywiście, cytowana już, zasada – divide et impera – każe politykom przeciwnym obecnemu sposobowi rządzenia, wylewać na te osoby wiadra pomyj. Działą tu prosta heurystyka – efekt halo – instytucja jest zła to i ludzie są źli. A tu ani instytucja nie jest zła, ani tym bardziej ludzie, a jedynie pomysł (vide Bismarck) oraz nieudolność rządzących są rzeczywistym problemem. Każdy (albo prawie każdy) z owych 45,5 tyś. Pracowników, bez problemu znajdzie pracę w gospodarce wolnorynkowej zmieniając się z konsumentów na producentów PKB. Budynki i infrastruktura to właśnie to na co poszły środki osób pracujących, dla których teraz brakuje pieniędzy na emerytury. To świetne lokalizacje, w samych centrach miast, bardzo dobrze wyposażone – idealne na wynajem za godziwe pieniądze. Państwo nie musi ich sprzedawać – wystarczy, że mądrze będzie nimi zarządzało tak by przynosiły zysk nie mniejszy niż w przypadku porównywalnych inwestycji prywatnych.

Warto jeszcze w tym miejscu zaznaczyć, że „powrót do normalności” to przede wszystkim zerwanie z wszechobecnym lękiem („nie wiem co będzie”, „ja się przecież już nie nadaję do niczego innego”, „ja tylko to potrafię robić”) – uwolnienie tak ogromnego potencjału jaki ma polski Naród – to otwarcie drogi nie tylko do spadku bezrobocia (w granice 5%) ale także otwarcie drogi do wysokich zarobków. Dla wszystkich! The sky’s the limit.

 

ZADANIE NA DZIŚ. Ustal swój własny wiek emerytalny. Wiem, wiem, brzmi głupio. Ale na serio – korzystając z wiedzy, którą zdobyłeś realizując poprzednie zadanie, zupełnie bez emocji ustal, korzystając z tabel średniej oczekiwanej długości życia (np. http://www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/trwanie_zycia_2007.pdf) dokonując korekty w zależności od Twojego stanu zdrowia, ile Ci jeszcze zostało czasu na Ziemi 🙂 – i do kiedy będziesz na tyle sprawny by bez zbytniego obciążenia zarobkować. Takie zadanie myślowe uświadomi Ci, że emerytura to nie jest jakaś tam odległa przyszłość tylko zupełnie realny punkt Twojej czasoprzestrzeni, który w dodatku zupełnie nie zależy od rządowych ustaleń a jedynie od Twoich osobistych właściwości i oczekiwań. Jeśli masz dożyć (statystycznie) tylko do 65 r.ż. to może warto pomimo dalszego zarobkowania już w okolicach 60 r.ż. zacząć realizować to co sobie zaplanowałeś dopiero na czas emerytury (po 67 r.ż. na dziś dzień :), a kto wie do ilu lat wydłużą ten wiek w przyszłości?). Inwestuj w siebie. Wbrew pozorom to znacznie bardziej pewna inwestycja niż fundusze, złoto, surowce czy waluty. Zwiększaj swoje umiejętności tak byś mógł pracować efektywniej i byś mógł więcej zarabiać – a wtedy będziesz miał więcej pieniędzy, z którymi będziesz musiał decydować co zrobić. Poza tym inwestycja w siebie jest odporna na cykle koniunkturalne, krachy na giełdzie i wszelkiej maści kryzysy. A na dziś? Po prostu zaplanuj sobie jakie kursy, studia, szkolenia dadzą Ci najwięcej w obecnej pracy (obecne zajęcie) i jakie przydadzą się w przyszłości. I już dziś tak zmodyfikuj budżet domowy by znaleźć finansowanie dla tych planów. Dbaj o zdrowie. To też forma inwestycji. Pamiętaj, że na dobrym zdrowiu zaoszczędzisz najwięcej. Bądź szczęśliwy. Tak po prostu. Tu i teraz bez względu na to kiedy pójdziesz na zasłużoną emeryturę. Dasz radę?

Categories: polityka

Leave us a reply

Comments (1)

to-top