25 Kwi

Startup Stage #13 – Demo Day

(0)

Co tu dużo mówić. Startupy w Polsce, a już na pewno w Krakowie mają się dobrze. Miło było posłuchać ludzi, młodych ludzi, którzy dzięki swojej wytrwałości, pracy zespołowej i wierze w sukces osiągnęli więcej niż przeciętny hejter jest sobie w stanie wyobrazić. To buduje.

Miałem przyjemność być wczoraj z przyjaciółmi na trzynastym Startup Stage w Krakowie, które tym razem odbyło się pod hasłem Silicon Valey Demo Day. Zaczęło się od Free Mic’a, na którym wyróżniły się dwie postacie. Pierwsza to Rahim Blak, który tym razem zaanonsował nowe „urządzenie” – edrone.me – które aktualnie jest w fazie testów beta, a ma być „socjal CRM’em” dla e-commerca. Obiecałem, że sprawdzę, więc podepnę nasz maleńki sklepiczek internetowy i będę sprawdzał najrzetelniej jak potrafię. Fajnie, że ktoś w Polsce myśli o tym by prowadzącym sklepy internetowe żyło się lepiej. Zobaczymy czy i mi się będzie żyło lepiej dzięki edrone 🙂

Następnie Ania Ryś pochwaliła się TurboTlumaczenia.pl – ja tam zasadniczo nic nie tłumaczę, ale nie ukrywam, że mamy poważne (europejskie) plany co do ucywilizowania naszej polskiej „służby zdrowia” i akurat takie narzędzie będzie na wagę złota. Innymi słowy, ledwo się zaczęło, a ja już miałem dwie bardzo fajne rzeczy do wykorzystania w przyszłości, bliskiej przyszłości.

Następnie nadszedł czas na opowieści. Poniekąd wspominkowe, z innej strony podsumowujące, ale wszystkie cztery arcyciekawe.

Najpierw Michał Opydo zaprezentował PRESS PAD’a, czyli narzędzie do publikacji treści w mobilnych wydaniach magazynów. Jak to skomentował Rahim – taki iPad tylko PressPAD. To co mi się spodobało to spółka z o.o. 🙂 – tak, wiem mam skrzywienie. Ale to bardzo fajne, że młodzi ludzie tak roztropnie podchodzą do biznesu. Spółka zarejestrowana 29.04.2011 (było, nie było trzy lata temu), o kapitale zakładowym 11’100,00 zł (zupełnie wystarczającym), z udziałowcem 46,85% w postaci funduszu INNOVATION NEST, o reprezentacji łącznej dwóch młodych ludzi (30-to latek i 22-u latek). Michał (vc-e prezes) podkreślił trzy aspekty ich sukcesu: 1) wytrwałość, 2) otwarty umysł, 3) zespół. Na liczbach pokazał jak długo błądzili zanim odkryli customer development, który umożliwił wystrzelenie ich produktu na właściwą orbitę. Godne naśladowania – dzielenie się ryzykiem z klientem – „Ty nie zarobisz = ja nie zarobię”. Biznes odpowiedzialny, oparty na uczciwych zasadach – tak by się chciało, żeby było tego więcej.

Następnie Przemek Zając bardzo technicznie, bez emocji, opisał INVESTIO i SQUABER’a. Jeśli inwestujesz na giełdzie (GPW) z pewnością skorzystasz na tych narzędziach. Zabrakło mi busienss story, ale wiem jedno – jak trzeba coś krótko, zwięźle i na temat to należy wypożyczyć Przemka. A jakbym kiedyś miał znów inwestować na GPW – to na pewno najpierw uderzę do niego.

No i nadszedł czas na show. Silicon Valey. Wielki Świat. Ameryka. Los Angeles. San Frnacisco. Samolot z wbudowanym w zagłówek ekranem (blue screen w dwie strony). Po prostu magia. Magia kina – czyli FlowBox.io. Odpal swoje marzenia. Ehh, i znów spółka z o.o., tym razem o kapitale 16’650,00 zł, a w zarządzie trójka zapaleńców z rocznika 89. Da się?! Da się! Kasia z Wojtkiem, jak przystało na speców od efektów specjalnych rozbawiała publikę w ściśle określonym rytmie – te 5 minut, które trwało pół godziny, było ich. Kupili wszystkich. Szczególnie wykładem o zombie w mieście. Nie dziwne więc, że zawojowali także USA. Podkreślali rolę marzeń – albo robisz BIG VISION albo nie rób nic, nie ma kompromisów. Tłumaczyli także, że inwestor to nie bankomat (odrzucili dwóch) tylko taki biznesowy pomagier. Pytań było bardzo dużo, ale jedno było niezwykle ważne – odpowiedź na nie pokazała, że robienie BIG VISION to nie sielanka – to 3 lata spędzone w piwnicy na słoikach od rodziców. To niewątpliwie ważna lekcja dla tych co chcieli swoje BIG VISION zrobić w przerwie między ulubionym serialem a kolejnym levelem ulubionej gry – to tak nie działa. Wytrwałość, o której mówił Michał jest kluczowa w każdym projekcie.

No i nadszedł czas na największego wizjonera. Kamila, który odkrył, że kolejną fazą rozwoju ludzkości będzie internet rzeczy. Jego enteye.com ma być fabryką kilofów gotową na nową gorączkę złota. Wskazał na ogromny formalizm dominujący w Polsce – papierki, papierki i jeszcze raz papierki i zestawił go z bulshit detectorem w USA. GO BIG or GO HOME. Harówka i rozmowy z klientami i tak w kółko, aż do sukcesu. Jeśli masz pomysł, jeśli ten pomysł jest na prawdę dobry w USA się obroni, ale musisz GO BIG or DIE TRYING – inaczej się nie da.

Podsumowując, event pokazał, historie ludzi, którzy zaszli (zalecieli) bardzo daleko (do USA) bo po pierwsze mieli wizję celu, który chcą osiągnąć, a po drugie mieli determinację by do niego dążyć. Wielkie brawa! Na stojąco!

 

A na koniec Startup Stagowcy każdemu postawili piwko. Można? Można! Kolejny Startup Stage (#14) – już 29 maja 2014 tym razem o e-commerce. Czyli pewnie będzie coś o sklepiczkach internetowych :).

Categories: firma

Leave us a reply

Comments (0)

to-top