Święto Pracy – co poszło nie tak?

Dzisiaj obchodzimy „Święto Pracy”, za wikipedią jest to święto obchodzone od 1890 r., na cześć wydarzeń z Chicago (USA) z 1886 r. kiedy to strajkowano na rzecz wprowadzenia 8-mio godzinnego dnia pracy. Ludzie pracy protestowali bo czuli się wykorzystywani, mieli poczucie, że nic nie mogą zmienić, że są „współczesnymi niewolnikami”, że ich życie to tylko beznadziejna wegetacja, a z ich pracy plony czerpią wszyscy tylko nie oni.

Co poszło nie tak, że ta diagnoza wciąż jest prawdziwa?

Po pierwsze – „trój-podział władzy” – rząd, pracodawcy, pracownicy. Ludzie dobrowolnie dają się szufladkować, a samo zaszufladkowanie wywołuje adekwatne reakcje – co świetnie pokazał Philip G. Zimbardo w słynnym eksperymencie z 1971 przeprowadzonym na uniwersytecie Stanforda (USA) – TUTAJ. A przecież każdy z nas jest po trochę każdym z tych trzech grup. To my wybieramy włądze (teoretycznie :P) i jesteśmy jej suwerenem. To my decydujemy o zarobkach przedsiębiorców kupując (lub nie) wytworzone przez nich produkty i usługi. I to my jesteśmy pracownikami decydującymi o tym co i jak wytworzymy na sprzedaż. Czy możemy się wyrwać z tej psychologicznej pułapki? Moim zdaniem tak – i wystarczy sobie to po prostu uświadomić.

Po drugie – wiara we własne możliwości. A właściwie jej brak. Bez względu na przyczyny fakt pozostaje faktem. Na każdym szczeblu wiara w wytworzone przez nas dobra jest minimalna. Wciąż pokutuje przeświadczenie, że obce jest lepsze. Jak mamy sprawić by inni nas cenili skoro sami siebie nie cenimy? Rząd podejmuje decyzje o zakupach wyposażenia armii za granicą. Pracodawcy kierują się przede wszystkim kosztem – więc zatrudniają pracowników za minimalne wynagrodzenie, albo zatrudniają imigrantów. Jak to „pięknie powiedział” jeden z właścicieli Nowego Stylu na łamach najnowszego Forbesa – „pracownik Chiński zarabia $600/miesięcznie, a Ukraiński $80/miesięcznie”. A pracownicy? No cóż – ciągle kupują albo najtańsze albo zagraniczne. Jak można to zmienić – zmieniając swoje podejście do życia! Nie chodzi o to by wegetować tylko o to by żyć. Nawet jeśli nasz „domowy budżet” pozostanie na tym samym poziomie możemy w jego ramach radykalnie zmienić jakość naszego życia. Nie kupować często produktów najniższej jakości tylko rzadziej produkty wyższej jakości. Nie kupować na siłę polskich produktów, ale wywierać presję na producentach polskich by produkowali produkty wysokiej jakości nie tylko na eksport, ale i na rynek wewnętrzny. I to nie są mrzonki! To już się dzieje i jest wiele bardzo pozytywnych polskich przykładów – jak choćby TA manufaktura rowerowa z Białegostoku, czy TEN producent zegarków ze Szczecina, albo TEN wytwórca personalizowanych koszulek najwyższej jakości z Poznania.

Po trzecie – działanie. Nie wystarczy kontestacja zastanej rzeczywistości. Żeby coś się zmieniło – trzeba działać. 1) zadbaj o siebie – rusz się, przebadaj, schudnij/przytyj, rzuć palenie, zapisz się na siłownię, siądź na rower – wiosna idzie, 2) idź do wyborów – wybierz mądrze, nie głosuj na tych co wszyscy, głosuj odważnie! – na ludzi, którzy mogą coś zmienić, 3) przeanalizuj swój domowy budżet – wyrzuć z niego cały szajs – lepiej przez cały miesiąc jeść domowy chleb z domowym smalcem niż kupować sztuczny (na polepszaczach) chleb i do niego sztuczną (napompowaną) „szynkę”!, 4) jeśli wiesz/wierzysz, że możesz coś zrobić lepiej – załóż firmę i zacznij to robić.

Nie jesteś pracownikiem – jesteś człowiekiem 🙂 – a dzisiejsze święto – to wolny dzień na to byś mógł się zatrzymać i wszystko sobie przemyśleć. Ba, masz na to nawet 3 dni (tzw. „długi weekend”) – byś czwartego mógł zacząć działać – czego Ci życzę.

2 myśli nt. „Święto Pracy – co poszło nie tak?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *