28 Sty

szybka rada jak prokrastynować trochę mniej ;)

(0)

Kilkukrotnie ocierałem się o ten temat na blogu i z pewnością będzie on wracał jeszcze nie raz. Dziś chciałem się z Wami jedynie podzielić pewną „małą radą” odnośnie tego jak w szybki i łatwy sposób można zmniejszyć poziom prokrastynacji w swoim życiu.

Jeśli jesteś zabieganym przedsiębiorcą, który wiecznie na nic nie ma czasu, być może masz kalendarz, terminarz, notes, albo jakąś aplikację, która przynajmniej pozwala Ci się rozeznać w tym czego nie zrobiłeś. Bo przecież tak to już właśnie jest, że im więcej osiągasz sukcesów tym więcej masz rzeczy do zrobienia i tym większej ilości rzeczy nie robisz. Kończy się to tak, że choć de facto Twoja wydajność i skuteczność przyrasta niemal lawinowo, to Ty wciąż masz poczucie, że coś zawalasz. Mało tego, im więcej robisz tym większe masz poczucie, że zawalasz coraz więcej spraw. Wynika to poniekąd z naszej tendencji do tego by przypisywać znacznie większą wagę to zdarzeń negatywnych (porażki) niż pozytywnych (sukcesy). Jak to się kończy? No cóż, być może cześć z Was miała już okazję się o tym przekonać…

Co więc możesz zrobić? Wyluzuj 🙂, a konkretnie:

1) zrób sztywne ramy w swoim kalendarzu: sen, praca, odpoczynek – wyznacz w ciągu dnia określony czas na pracę, ale zrób to w taki sposób by na sen przeznaczyć minimum 8 godzin, a na odpoczynek 4 – bynajmniej nie oznacza to, że zostanie Ci 12 godzin na pracę, bo musisz jeszcze zagospodarować czas na posiłki, dojazdy, sprawy  bieżące itp – jeśli na pracę zostanie Ci 6 godzin dziennie – będzie to całkiem uczciwy i realny wynik :); pamiętaj, że nie chodzi o to żebyś pracował dużo (ciężko), tylko o to byś pracował mądrze :);

2) rzeczy ważne planuj w krótkiej perspektywie czasowej – chodzi o to, że jeśli sobie coś zaplanujesz za miesiąc (choć mógłbyś to zrobić dzisiaj) to pewnie tego nie zrobisz w ogóle więc nie ma sensu by to planować :); w dłużej perspektywie umieszczaj zdarzenia cykliczne, raczej jako „przypomiacze” niż zadania (np. VAT do 25-go każdego miesiąca);

3) swój codzienny czas na pracę podziel na pół – jeśli założyłeś, że to będzie 6 godzin uzyskasz dwa okresy po 3 godziny – w jednej „połówce czasu” zaplanuj sobie wszystkie mało obciążające intelektualnie (wysiłkowo) kwestie jak np.: odpisanie na maile, wykonanie telefonów, itp., a w drugiej te wymagające wysiłku, np.: analiza umowy, przygotowanie się do negocjacji, itp.

4) dysponuj ograniczonymi zasobami – w szczególności u początkujących przedsiębiorców da się zaobserwować takie zjawisko jak „branie wszystkiego na siebie” – „tak, zrobię to na jutro”, „jasne, siądę do tego jeszcze dziś wieczorem” – znacie to?, trochę tak jakby się człowiek bał, że jak tego nie zrobi od razu to mu ta okazja ucieknie, a przecież mało który (inteligenty!) kontrahent oczekuje byś zrobił na juro coś co żeby było zrobione porządnie wymaga przynajmniej 3 dni prac! – ba, często efekt jest wręcz odwrotny bo taka deklaracja „zrobienia niemożliwego” podważa wiarę w rzeczywistą wiedzę, umiejętności i doświadczenie początkującego przedsiębiorcy; chodzi więc o to, że masz 3 godziny na pracę 🙂 – i jeśli czegoś nie zmieścisz dziś to przełóż na inny dzień – najwyżej jak się wyrobisz wcześniej to zrobisz zadanie wcześniej i wszyscy będą zadowoleni 🙂

5) nagradzaj się za sukcesy 😉 – jak chcesz byle skutecznie; a porażki traktuj jako lekcje inwestycje w siebie; a jeśli z czymś nie zdążysz tak jak zaplanowałeś to po prostu będzie to dla Ciebie sygnał, że źle zaplanowałeś – czyli, że musisz wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość 🙂

 

Categories: firma, psychologia

Leave us a reply

Comments (0)

to-top