LUDZIE – najważniejszy czynnik sukcesu

„To, co wyróżnia projekty lepsze od gorszych, to lepsi i gorsi ludzie. Oni są najważniejszym czynnikiem sukcesu lub porażki. – mówi Tomasz Czechowicz. – Kiedyś tego nie doceniałem, miałem bardziej matematyczne podejście do biznesu.” Forbes, 05/2016, art. „Inwestycyjna podróż Tomasza Czechowicza, autorstwa Krzysztofa Domaradzkiego.

 

Teza zawarta w tytule wpisu jest tak oczywista, że nie byłoby wielkim nadużyciem gdybym napisał, że to „oczywista oczywistość”. Niestety, jak bardzo wiele oczywistości tego typu, tak i ta jest tak oczywista, że zdaje się swoim blaskiem oślepiać przedsiębiorców i managerów, którzy mrużą oczy i odwracają wzrok. A szkoda! I to wielka szkoda, bowiem bezkrytyczne i zasadniczo w swej naiwności głupie stwierdzenie o tym, że nie ma ludzi niezastąpionych, jest kardynalnym błędem na drodze do sukcesu. Jak widać z ostatniego Forbesa, przekonał się o tym także jeden z najbardziej agresywnych i bezkompromisowych managerów – Tomasz Czechowicz (MCI) – i wielki szacunek dla niego, że potrafił to tak otwarcie przyznać, co również dobitnie świadczy o jego klasie.

Czytaj dalej

Rachunek prawdopodobieństwa – dla internetowych naciągaczy.

Ostatnio dosyć często w komentarzach pod artykułami w głównych polskich serwisach informacyjnych można się natknąć na pewną ofertę – pewnego zarabiania gigantycznej kasy na grze w ruletkę (nie w kasynach tylko w internecie). Oczywiście ów młody człowiek, który trudni się rozprowadzaniem swojego systemu z całą pewnością zarabia (i być może nawet rzeczywiście tyle ile deklaruje) z tym, że nie na grze w ową internetową ruletkę, tylko na polecaniu pewnego internetowego kasyna.

Czytaj dalej

Klauzula generalna przeciwko uniakaniu odpodatkowania

Dyskusja na jej temat toczy się w mediach już od bardzo dawna. Bardzo dużo, jeśli nie wszystko, zostało już w tej sprawie powiedziane. Celem mojego wpisu nie jest agregacja i porządkowanie tej wiedzy, bo wiele poważnych instytucji już to zrobiło. Celem mojego wpisu jest tylko zwrócenie uwagi na jej praktyczne implikacje dla małego biznesu w tym i dla start-upów.

Czytaj dalej

krótka myśl o „socjalu”…

… i nie mam tu na myśli social media :). Nie tak dawno spotkałem się z człowiekiem, który pracując w korporacji bardzo sobie ceni tzw socjal – czyli zestaw świadczeń pozapłacowych oferowanych przez korporację pracownikom. Nic w tym nadzwyczajnego, ale uderzyło mnie to w jaki sposób ów człowiek traktował te świadczenia.

Czytaj dalej

START UP POLSKA – breaking news #3

No i znów mamy początek roku i medialną batalię pomiędzy NFZem reprezentowanym przez MZ oraz PZ. Po raz kolejny okazuje się, że nieudolne ministerstwo nie potrafi tak zorganizować finansowania by zabezpieczyć pacjentom nawet czegoś tak podstawowego jak „podstawowa opieka zdrowotna”. Nie mając żadnych merytorycznych argumentów posuwa się do argumentacji emocjonalnej „wyzywając” lekarzy od biznesmenów, tak jakby to rzeczywiście miała być dla nich obelga. Oczywiście cały spór toczy się na niwie publicznej angażując w to Pacjentów. Czytaj dalej

Wielkie larum o kasy fiskalne

Już 01.01.2015 wejdzie w życie przepis na mocy, którego między innymi każdy mechanik czy lekarz dentysta będzie musiał (bez względu na uzyskiwane obroty) wyposażyć się w kasę fiskalną. Pomijając aspekt czysto fiskalny (jak wiecie, stoję na stanowisku, że w Polsce aparat fiskalny jest bardzo opresyjny), kasa fiskalna jak i dalej – realne rozliczanie się z przychodów jest po prostu – opłacalne! Nie wierzysz? – to poświęć pięć minut i przeczytaj ten wpis.

Czytaj dalej

Apteczne „triki”…

… czyli o tym, jak matematyka przydaje się w życiu codziennym. Jako, że święta się już skończyły z pewnością nie tylko ja mam problem z przeżarciem. W takich sytuacjach świetnie sprawdza się symetykon, zawarty chociażby w słynnym leku o nazwie Espumisan. Jak jednak powszechnie wiadomo jest to lek dość drogi, więc udając się do apteki zależało mi na tym by kupić najtańszy odpowiednik. I taką też prośbę złożyłem przy okienku. Rezolutna pani przyniosła mi Ulgix Max 30 kaps. za jedyne 11,75 zł mówiąc, że to jest świetna cena (jak później sprawdziłem w Internecie – rzeczywiście była to świetna cena jak za ten produkt). Ja jednak zapytałem czy to na pewno najtańsze rozwiązanie. Pani potwierdziła… więc dociekałem dalej „a taki nie Max, tylko zwykły, to ile kosztuje”. Sprawdziła w komputerze i się okazało, że 10,90 zł, ale zwykły ma w kapsułce 80 mg symektonu, a Max ma 240 mg. No niby tak, tylko, że jest jeszcze jedna zmienna – ilość kapsułek w opakowaniu – ten zwykły Ulgix miał ich 100. Więc wybór był prosty, poprosiłem o zwykły. I tu stała się rzecz przedziwna… Czytaj dalej

Podatek od Internetu?!

W najbliższą niedzielę (26.10.2014) czyli de facto jutro w Budapeszcie odbędzie się protest przeciwko pomysłom rządu Orbana na wprowadzenia podatku od Internetu. 150 forintów (2 zł) za każdy gigabajt (1GB) danych. Ma to rzecz jasna „podratować budżet”, a tłumaczone jest jako „konieczność dziejowa” wynikająca z tego, że Węgrzy coraz rzadziej SMSują i rozmawiają przez telefon a coraz częściej komunikują się właśnie za pośrednictwem Internetu.

Czytaj dalej

Zgubny prymat niskiej ceny

Czyli problem z jakim w Polsce mamy do czynienia właściwie od 25 lat. Silnie promowane przez nieodpowiedzialne koncerny, hasła w stylu „wysoka jakość i niska cena”, wyrobiły w nas przekonanie, że wszystko powinno być tanie. Chciałbym się podzielić kilkoma refleksjami z obszaru makro i mikro by otworzyć dyskusje i poznać Wasze opinie w tym zakresie. Zapraszam.

Czytaj dalej

METODA NA DŁUGI…

Krótki wpis o czymś co przypadkowo znalazłem w Sieci i nad czym się głęboko zastanawiam. Na czym polega metoda. Otóż po pierwsze mamy Inwestora (I), który zleca podwykonawcom (P) różne prace związane, dajmy na to, z budową osiedla. P zaopatruje się u Dostawców (D) i zatrudnia Pracowników (W). P liczy na realizację umowy z I i na jej podstawie kalkuluje wypłaty dla W i zapłatę za towar do D. Zarówno W jak i D wiedzą, że zapłata nastąpi z opóźnieniem – po realizacji faktury przez I, ale godzą się na to w związku z wyższą stawką rekompensującą oczekiwanie. P płaci drobne zaliczki. W końcu prace zostały wykonane i P wystawia I fakturę. Płaci od niej VAT i CIT – łącznie 34% wartości faktury brutto. I czeka. Ale I nie płaci. Normalka. Czeka dalej. W końcu zarówno W jak i D zaczynają się upominać o swoje, naliczają odsetki, grożą windykacją. P nie ma wyjścia szuka pożyczkodawcy. Banki jednak odmawiają kredytowania. Na szczęście pojawia się „fundusz windykacyjny” (F), firma która handlując wierzytelnościami osiąga zyski, które z kolei inwestuje w „mikropożyczki” dla przedsiębiorców. P pożycza część kwoty na duży procent i tym samym uspokaja W i D. Na chwilę. Czytaj dalej