COWORKING – making of

To oczywiste, że nie ma jednej recepty na dobre biuro coworkingowe. Każde, w którym ludzie chcą pracować i czują się dobrze jest dobre. Każdy Coworker ma swoje wymagania i przyzwyczajenia dlatego już na początku trzeba mieć świadomość, że nie da się tak zaaranżować przestrzeni by zadowolić każdego. I bardzo dobrze! Przecież nasze biuro nie będzie adresowane do wszystkich ludzi na świecie – tylko do wybranych. I zasadniczo właśnie od tego trzeba zacząć – czyli od zbadania/określenia naszego targetu. Wbrew pozorom możliwych grup docelowych jest bardzo dużo. Coworking jest na tą chwilę chyba najbardziej uniwersalnym i najszerszym narzędziem do pracy, a fakt że póki co głównie adresowanym do freelancerów oznacza, że jest ogromna przestrzeń do rozwoju i do działania.

Dzisiejszy wpis będzie miał charakter stricte techniczny – ot zwykła lista możliwości. Zapraszam 🙂 Czytaj dalej

JAJA – czyli dalszy ciąg walki z „dziadostwem”

Pisałem kiedyś, o tym że sklepiki, które będą dostarczać prawdziwe produkty spożywcze – drogie, ale dające satysfakcję – kiełbasę z prawdziwego mięsa bez dodatków (polepszaczy, utwardzaczy, barwników, aromatów, wypełniaczy, dodatków białkowych i całej masy innych, zupełnie niepotrzebnych w kiełbasie produktów) – będą mogły skutecznie walczyć z sieciówkami. Pisałem o napojach i innych przykładach jakie przyszły mi do głowy. Dzisiaj piszę w emocjach. Po ciężkim dniu na uczelni, postanowiłem ugotować sobie jajka na miękko. Tych od teściowej, które kupuje od zaprzyjaźnionego gospodarza ze wsi już nie było. Kupiłem więc piękny, zgrabny, plastikowy zestaw 10 jaj w dyskoncie po drodze. Ależ się zachwycałem estetycznym opakowaniem, wesołą etykietką z wesołymi kurkami, oraz idealnie czyściutkimi jajeczkami – jakby wypolerowanymi specjalnie dla mnie. Czytaj dalej

SKLEPIK SPOŻYWCZY – czyli pierwszy przykład walki z „dziadostwem”

Na początek wypadało by zdefiniować, co w kolejnych wpisach będę rozumiał pod pojęciem „dziadostwa”. Otóż, najprościej mówiąc – wszystko to co powoduje, że wolimy kupić dwa razy więcej rzeczy niż potrzebujemy w dwukrotnie wyższej cenie. Ostanie zestawiania (poświąteczne) pokazały, że potrafimy wyrzucić na śmietnik nawet 50% zakupionych artykułów spożywczych! Z jednej strony sami siebie nakręcamy „kryzysem” a z drugiej strony kupujemy więcej niż potrzebujemy. Poprzez „dziadostwo” będę więc rozumiał przede wszystkim naszą postawę względem zakupów.

Czytaj dalej