26 Paź

TVHUB.pl – czyli rozważania o tym czy polscy youtuberzy mogą zarabiać kilka razy więcej?

(1)

Dzięki wielkiemu sukcesowi mojego kolegi po fachu (też psychologa) – Pana Sylwestra Wardęgi – w Internecie i innych mediach zawrzało. Spider-dog zrobił tak ogromną furorę (103 571 169  wyświetleń, na 26.10.2014), że wszyscy oszaleli szacując zarobki Pana Sylwestra. Okazuje się, że jak się w coś mocno wierzy, jest się w tym dobrym, a dodatkowo wytrwałym i cierpliwym to można na tym zarobić. No i teraz oczywiście ambaras – bo jak to tak, że „on nic nie robił, a ma tyle hajsu” – mówią internetowi hejterzy, którym przecież za hejt nikt wciąż nie chce płacić, a trzeba im oddać – pracują znacznie ciężej i dłużej niż Pan Sylwester. No ale nie o tym (hejcie) chciałem napisać…

Od ponad roku jestem mocno zaangażowany w ideę „employee ownership”, i póki co mogę pochwalić się jednym sukcesem – firmą informatyczną (ITHUB.PL). Niemniej jednak idea, która na naszym rynku stawia dopiero pierwsze kroki, gdzie by jej nie zaprezentować zawsze budzi ogromny entuzjazm. W jednym zdaniu sprowadza się do tego, że firma zakładana jest od podstaw przez ludzi, którzy będąc jej założycielami (udziałowcami) są także zaangażowani w pracę na jej rzecz. W ten sposób pracując dla firmy osoba otrzymuje wynagrodzenie za wykonaną pracę oraz partycypuje w kosztach i zyskach, które ta firma generuje. Kluczowym elementem „hubowania” jest efekt synergii (zasada 2+2=5), który pozwala znacząco ograniczyć ryzyko oraz istotnie przyspieszyć rozwój przedsiębiorstwa – każdy uczestnik huba korzysta z obecności w nim pozostałych uczestników.

Od czasu wystartowania ITHUB.PL cały czas z przyjaciółmi rozmawiamy o kolejnych obszarach wartych implementacji tej idei. Właściwie problemem nie jest to „gdzie można zaimplementować ideę huba” tylko „który obszar po IT bierzemy teraz na celownik”. I tu są spory – bo obszarów jest ogromna ilość, a trzeba wybrać jeden. Wybór branży IT był poniekąd oczywisty i wynikał z zupełnie innego zapotrzebowania, niejako „przy okazji” wykrystalizowała się idea „hubowania” (używam tego pojęcia mając na myśli generalnie niemalże to samo co Anglosasi kiedy mówią – „employee ownership”). Teraz mamy już narzędzie i cały katalog błędów i porażek jakie ponieśliśmy po drodze, mamy też sukces w postaci działającej (procedującej klientów) struktury organizacyjnej (IHTUB został już wpisany do KRSu! – dla ciekawskich pod numerem: 0000528059).

Dlaczego więc akurat TVHUB? W sumie to nie wiem. Ale jakbym miał uzasadnić ten wybór wskazał bym na ten sam aspekt co przy ITHUB – ogromny potencjał wzrostu branży. Przy okazji wielkiego sukcesu Pana Sylwestra w Internecie pojawiło się mnóstwo artykułów pokazujących analizy i statystyki. Okazuje się, że segment reklamy wideo w Internecie rośnie w tempie 33% rocznie i za rok 2013 osiągnął rozmiar 144 mln zł. Jakkolwiek by tego nie uzasadniać jedno jest pewne – 33% rocznie to imponujący wzrost i warto w niego zainwestować teraz póki rynek jest jeszcze bardzo słaby (144 mln zł).

Czym będzie TVHUB.PL? No właśnie, to jest najbardziej innowacyjna część pomysłu :). Jak zapewne wiecie, wielki sukces polskich youtuberów przyciągnął do tej branży wiele firm, które zupełnie po ludzku chciały na tym sukcesie zarobić. W zamian zaoferowały pomoc przy profesjonalizacji nagrań i emisji oraz swego rodzaju outsourcing w zakresie pozyskiwania reklamodawców. Bez reklamodawców cały ten biznes byłby jedynie świetną, ale niestety bardzo kosztowną, zabawą. Im większy profesjonalizm tym większe koszty. Firmy te (np. LifeTube, BrandTube, MediaKraft, Agora Internet Artists) skupiają się na YouTubie jako na narzędziu do emisji filmów i prowadzenia procesu reklamowego (w głównej części). Choć tak na prawdę poza reklamami emitowanymi za pośrednictwem YouTube, pole do popisu jest ogromne (product placement, programy sponsorowane, programy własne, etc.). Tak więc tym TVHUB.PL nie będzie :). YouTube choć jest świetnym narzędziem i chyba bez większej przesady można powiedzieć najlepszym – ma jedną podstawową wadę – nie należy do Twórców. To niby nic takiego przecież telewizje też nie należą do gwiazd a jakoś sobie świetnie radziły przez długi czas. Niby tak, ale telewizji było bardzo dużo – a YouTube jest jeden! Co to oznacza? Na przykład to, że gwiazda telewizyjna niezadowolona z jednej stacji mogła sobie bez większych konsekwencji przejść do innej, a stacje musiały o te gwiazdy rywalizować bo przecież na tym zarabiały. Ta zdrowa konkurencja nie tylko zapewniała gwiazdom godziwe warunki, ale także przez całkiem spory czas gwarantowała zapewnianie potrzeb widowni. To czy te potrzeby były wysokie czy niskie nie ma tu żadnego znaczenia. Konkludując – TVHUB.PL ma być alternatywną do YouTuba platformą (narzędziem) do emisji filmów i reklam. Ale nie tylko. TVHUB.PL może również stać się producentem tych materiałów gwarantując im wysoką jakość za rozsądną cenę (efekt synergii – o czym w szczegółach później). Równocześnie TVHUB.PL może w imieniu twórców, tudzież swoim własnym, zdobywać reklamodawców powielając model YouTuba (płacisz za kliknięcie) albo nawet idąc dalej – płacisz za akcję – pod warunkiem, że to my (TVHUB.PL, lub jakaś spółka zależna) zajmiemy się całym procesem reklamowym danej firmy. Innymi słowy skoro reklama przenosi się do Internetu i nic nie da się na to poradzić to przecież można to wykorzystać i na tym zarobić. TVHUB.PL może pójść także o krok dalej wyprzedzając zarówno potrzeby widzów jak i reklamodawców. Dla tych pierwszych można zlecać u twórców konkretne programy na tematy, które intrygują/interesują widzów – czyli TVHUB.PL może działać nie tylko jako platforma emisyjna ale poniekąd jak prawdziwa telewizja. Z kolei dla reklamodawców może prowadzić swego rodzaju badania marketingowe (w tym wykorzystujące narzędzia neuromarketingu) przed uruchomianiem kampanii – testując różne wersje na wybranych widzach. Możliwości są nieograniczone – nie tylko dla widzów i twórców, ale również dla reklamodawców. Wszak Rockefeller zwykł mawiać, że „co drugi dolar wydany na reklamę jest wyrzucony w błoto, ale nie wiadomo który to dolar” – dzięki współczesnym narzędziom marketingowym reklamodawcy mogą w błoto wyrzucać coraz mniej dolarów. A teraz najlepsze. TVHUB.PL będzie należał do osób zaangażowanych w jego tworzenie! Każdy Twórca, spec od reklamy, handlowiec, czy „zwykły” montażysta może być równocześnie pracownikiem i udziałowcem. Za wykonaną pracę otrzyma wynagrodzenie (czy to liczone za godziny pracy, czy za sucess fee, czy jeszcze inaczej).

Skąd na to wziąć kasę? Pewnie można by uderzyć do inwestorów, projekt na miarę YouTuba z pewnością będzie atrakcyjny. Ale po co? Jeśli założymy, że w Polsce jest przynajmniej 500 rozpoznawalnych i mających już spore doświadczenie youtuberów to pozyskanie co dziesiątego z nich dałoby nie tylko wystarczający kontent do uruchomienia prawdziwej alternatywy do YouTuba (byłoby po co wchodzić na TVHUB.PL), ale także w całości zapewniłoby finansowanie przedsięwzięcia. A to przecież nie wszystko! Czy takie firmy jak LifeTube musiałyby traktować TVHUB.PL jako konkurencję? Oczywiście NIE! Przyzwyczailiśmy się już do tego, że trzeba walczyć, że musimy konkurować ze wszystkim i na każdym polu bo tak rozumiemy biznes. I choć, rzecz jasna w wielu przypadkach ta zasada jest jak najbardziej słuszna, poza nią jest jeszcze jedna – niemniej ważna – kooperacja. Skoro LifeTube zajmuje się promocją youtuberów na YouTubie i radzi sobie z tym świetnie, to chyba nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wszedł jako udziałowiec do TVHUB.PL i współtworzył niezależną od YouTuba polską platformę emisyjną. Również sami youtuberzy nie mają się czego obawiać. Fakt, że publikują na YouTubie nie przeszkodzi im publikować tych samych (albo zupełnie innych) filmów na TVHUB.PL. Rzecz jasna TVHUB.PL może (powinien?) zamawiać pewne programy, do których będzie miał wyłączne prawa autorskie (majątkowe), a których emisja poza natychmiastowym wynagrodzeniem dla twórców będzie także przynosiła „pasywny” dochód w postaci dywidendy dla wszystkich udziałowców TVHUB.PL. Emisja takich (misyjnych :)) programów była by elementem wyróżniającym TVHUB.PL i stanowiła by ważną część przekazu reklamowego – „TVHUB.PL – pierwszy polski YouTube” – lub jakiegoś innego, przygotowanego przez speców od autopromocji.

Na czym będzie w tym przypadku polegał efekt synergii? Po pierwsze – wspólne koszty. Działając razem będzie nas stać na zlecenie produkcji platformy, która pod względem technicznym będzie lepsza od YouTuba a jeśli nie będzie lepsza to przynajmniej nie będzie gorsza. Wspólnie łatwiej będzie także sfinansować „studio z prawdziwego zdarzenia” oraz profesjonalny zespół producencki. Wspólne „składanie się na koszty” to także możliwość „zatrudnienia” prawników i profesjonalnych doradców, którzy ściągną z Twórców takie „przyziemne problemy” jak: prawa autorskie czy naruszanie dóbr (wszyscy pamiętamy słynny case: „Sądowłowa”). Również w „okresie rozruchowym” łatwiej będzie działać wiedząc, że pracuje się dla siebie i na swoją (a nie Googla i jego partnerów) przyszłość. Każda wydana złotówka będzie więc de facto inwestycją a nie kosztem (księgowych proszę o wyrozumiałość :)). Po drugie – wspólny marketing. Raz, że nie będziemy startować od zera bo każdy youtuber ma swoją wierną publiczność, do której skieruje przekaz o TVHUB.PL. Dwa, działając wspólnie (zakup mediów, produkcja) koszty podzielą się na wszystkich proporcjonalnie do udziałów, nie będą więc aż tak obciążające. Po trzecie – bezpieczeństwo. Niby każdy może sobie założyć spółkę z o.o., ale zakładając ją wspólnie dzielimy się nie tylko sukcesem ale także wszelkimi ryzykami. W tym przypadku efekt synergii to dostęp do ludzi (udziałowców), którzy choć nie są znanymi youtuberami mają inne cechy i skille potrzebne w biznesie. Po czwarte – efekt hallo. Czyli coś czego dziś po prostu nie ma. Jeśli jakiś youtuber osiągnie sukces jest to sukces jego i YouTuba – nikogo więcej. Nawet takie firmy (raz jeszcze podkreślam, że to super że takie firmy są) jak LifeTube po sukcesie swojego „podopiecznego” muszą się bardzo postarać by informacja o firmie przebiła się do szerszego grona odbiorców. Kiedy ten sam twórca opublikuje coś na TVHUB.PL co stanie się hitem, sława tego hita opromieni TVHUB.PL czyli pozostałych twórców i innych udziałowców (udziałowcem spółki z o.o. może być także firma – na przykład LifeTube). Oczywiście tych efektów synergii będzie znacznie więcej :).

Jaki plan? Nie od razu Kraków zbudowano i nie od razu było pewne, że warto go budować. Jak więc będzie wyglądała dalsza praca nad nakreśloną powyżej ideą – TVHUB.PL? Po pierwsze muszę zebrać opinie. Po drugie muszę (na podstawie zebranych opinii) przygotować plan działania. Po trzecie muszę doprowadzić do uruchomienia projektu. Po czwarte – wystarczy zacząć działać. Sprawdziło się to w ITHUB.PL więc w tym przypadku też się musi sprawdzić :).

To jakie następne, najbliższe kroki?

1.) List do Prezesa (cupsell.pl) z opisem przedstawionej powyżej idei – facet się zna na biznesie i robi to dobrze :), a koszulki to strzał w dziesiątkę jeśli idzie o promocję twórców, a więc i TVHUBa.

2.) Listy do wybranych youtuberów (liczę na to, że Prezes pomoże mi skompletować sensowną listę) – z prostym pytaniem czy zaangażowaliby się w tak opisany projekt – jeśli tak to dlaczego jeśli nie – to również dlaczego.

3.) Przetestowanie pomysłu na PolakPotrafi.PL – poza tym, że jest to świetne narzędzie do zebrania kasy na start, jest to również całkiem fajny sposób testowania pomysłów. Jeśli Prezes (cupsell.pl) wyrazi chęć współpracy uruchomimy zbiórkę kasy na uruchomienie projektu TVHUB.PL a nagrodami dla donatorów będą – rzecz jasna – koszulki promujące pierwszego polskiego YouTuba.

Nie boisz się tego wszystkiego tak otwarcie pisać? Nie :). Bo jeśli nawet komuś przyjdzie do głowy by zrobić dokładnie to co zaproponowałem – to po pierwsze ja mam know-how, a po drugie ja chcę z tym kimś współpracować a nie rywalizować :). Więc zapraszam do „kopiowania” i jak zwykle do „hejtowania” bo jak to mawiali starożytni Rzymianie – „dobry hejt nigdy nie jest zły”.

Categories: firma

Leave us a reply

Comments (1)

to-top